Bawię się w rękodzieło – szydełkuję. Raz lepiej, raz gorzej.

Ostatnio mam tendencję do wyliczania i pisania w częściach. Dobrze by było to zmienić, w końcu i Wam, i mi się ta forma kiedyś znudzi… Ale jeszcze nie teraz! Gdybym miała napisać ciągiem jeden tekst na temat rękodzieła w moim wykonaniu, miałby on pewnie z kilkanaście stron. A tego nie chcemy. Niedawno rozmawialiśmy o moich pierwszych krokach w szyciu (które trwają i trwają i trwają), dzisiaj przyszedł czas na opowieść o mojej drodze do szydełkowania. Brzmi jak początek badziewnej powieści fantasy – początek drogi do czegoś, do bycia uberzajebistym itd. Inaczej jednak nie da się tego ująć. Moja droga do szydełkowania była długa, kręta i pełna przeszkód, a kiedy dodamy pokiereszowane palce i brak snu (bo się wciągnęłam…) to wychodzi […]