Przeczytane w czerwcu 2017

Czerwiec był bardzo warszawski. Chodziłam do kina, byłam na koncercie, jeździłam po mieście, zwiedzałam stare, znane mi już miejsca. Dla przykładu pojechałam na Powązki Wojskowe w Boże Ciało. Może zabrzmi to makabrycznie, ale ten cmentarny spacer uspokoił mnie i nastroił pozytywnie do życia. Wiecie, jak tam ptaki śpiewają? Miałam okazję posłuchać istnego ptasiego koncertu! Nie trzeba nawet zapuszczać się nie wiadomo gdzie, wystarczy przejść się Aleją Zasłużonych i od razu lepiej się człowiekowi robi od tego świergotu. Polecam, Czechożydek. O czym to ja… A, miałam się pochwalić. Pamiętacie, jak w poprzednim podsumowaniu planowałam uporać się ze stertą pożyczonych/obiecanych książek? Udało mi się! Ba, jeszcze przeczytałam jedną nadprogramową rzecz z półki „przeczytać i puścić w świat”. Jestem z siebie dumna. To […]

Szczepan Twardoch, „Król”

Moje pierwsze spotkanie z Twardochem i jego twórczością miało mieć miejsce kilka lat temu, tuż po wydaniu Morfiny. Niestety jakoś mi nie po drodze z tą książką, aczkolwiek cały czas o niej pamiętam i kiedyś pewnie ją przeczytam. Los zesłał mi za to niedawno Króla, najnowsze dzieło Szczepana Twardocha, które musiałam, po prostu musiałam zgłębić, inaczej coś by mnie pewnie rozsadziło od środka. Pomyślałam sobie: Przedwojenna Warszawa! Żydzi! Żydzi z Nalewek! Żydowscy gangsterzy!!! Koniecznie muszę się z tym zapoznać!!! I się zapoznałam. Po Warszawskim niebotyku i Dwóch panach z branży przyszedł w moim życiu czas na kolejną powieść o międzywojennej Warszawie i jej mieszkańcach. Tym razem jednak jest nie o młodych ludziach wkraczających w dorosłość czy o dwóch takich, co […]

Jáchym Topol, „Warsztat diabła”

Słówko wprowadzenia – to moja szósta książka tego autora. Wpierw była Siostra, przez którą brnęłam chyba parę miesięcy (uparłam się, że skończę), Supermarket bohaterów radzieckich (może kiedyś doczeka się tutaj szerszego omówienia), Droga do Bugulmy, Anioł (niewielka rzecz, którą można analizować godzinami. Na niej się tego tak naprawdę uczyłam…) oraz Nocna praca, po której rozstałam się z Topolem na ponad trzy lata. W sumie nie wiem, dlaczego; z tytułu na tytuł umacniało się we mnie przekonanie, że to bardzo dobry pisarz, o którym pisać nie tyle warto, co wręcz należy. Pojęcia nie mam, czemu nie przeczytałam Warsztatu diabła niedługo po premierze. Jakoś się nie złożyło ani wtedy, ani pół roku, rok później… Kiedyś jednak musiał nastąpić moment zaopatrzenia się we własny […]

Przeczytane w kwietniu 2017

Kwiecień przeleciał tak szybko, że ani się spostrzegłam, a już nastał maj. O ile w marcu miałam dobry czas, dużo dziergałam, czytałam i odpoczywałam, tak w kwietniu miał miejsce mały zjazd… Ale już mi lepiej. Przez parę tygodni przy zdrowych (ekhm) zmysłach utrzymywał mnie tylko rychły wyjazd na Białoruś. Co prawda wyjazd ten został okrojony z powodu odrzucenia wniosku wizowego (długa historia), koniec końców udało mi się wyskoczyć na cztery dni do Grodna (poradnik, jak przeżyć w Grodnie bez wizy, tutaj). Kwiecień nie był moim najlepszym miesiącem czytelniczym, ale i tak jestem z niego zadowolona. Plan na maj – zabrać się za stertę czeskich książek, która zajmuje mi masę miejsca w gabinecie. Poza tym, dawno nie pisałam o czymś czeskim, […]

Z innej beczki: Marcin Kącki, „Fak maj lajf”

Moi drodzy, zostałam niedawno poproszona przez wydawnictwo Znak o napisanie opinii na temat najnowszej książki Marcina Kąckiego, a właściwie pierwszej jego powieści (do tej pory pisał reportaże). Mając cały czas, chociaż niedługo minie rok, w pamięci inne jego dzieło, czyli Białystok. Biała siła, czarna pamięć postanowiłam spróbować. Zaraz, moment, ktoś z Was zapewne zapyta. Czemu sięgnęłam po Fak maj lajf, skoro Białystok niespecjalnie mi się podobał i przez który bałam się, że mnie coś zje podczas pobytu w tym jakże przecież pięknym mieście*? Odpowiem, że kierowała mną rzecz najzupełniej zwyczajna – ciekawość. Nie powiem, dałam się uwieść opisowi z okładki. #blogerskiprofesjonalizm Do rzeczy. Omawiane dzisiaj dzieło to zbiór historii rozmaitych: a to autor skupia się na podglądaniu życia paparazzi (rodem […]

Przeczytane w styczniu 2017

W styczniu miałam na głowie kilka spraw, niemniej jednak udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy. Postanowiłam, że w 2017 roku uda mi się po raz pierwszy od kilku lat przełamać liczbę stu przeczytanych książek/komiksów i muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu szło mi to całkiem nieźle. Zresztą, sami zobaczcie. Zdjęcie w nagłówku jest podsumowaniem tego, co uskuteczniałam przez cały styczeń – planowanie, porządkowanie, zapisywanie, okiełznywanie kalendarza. Dużo, dużo pisania. Jest to trzecie podsumowanie czytelnicze na blogu, poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.   Przeczytane w styczniu 2017 (kolejność przypadkowa):   Andrzej Szczypiorski, Początek Pierwsza książka w tym roku. Niecałe trzysta stron, które męczyłam ponad dwa tygodnie. Maksimum treści w minimalnej liczbie słów. Moim zdaniem jedna z najważniejszych pozycji o Holokauście, […]

Szarość oznacza śmierć – o „Powidokach” Andrzeja Wajdy

Kto z Was nie widział jeszcze Powidoków, niech zamknie przeglądarkę i idzie oglądać. Albo robi coś innego, a nie czyta tekst ze spoilerami. Tak, trochę spoilerów będzie. Nie uświadczycie tu jednak wnikliwej analizy filmu, jak został on zrobiony, jak bardzo drętwe (lub nie) są dialogi, nie przeczytacie także o grze aktorskiej*… O tym na innych krańcach Internetu. *za wyjątkiem tego, co zrobił Bogusław Linda. Oj, chciałam go zobaczyć w takiej roli, chciałam. Nikt inny nie byłby bardziej autentyczny od niego. *** Jako temat swojego najnowszego (i zarazem ostatniego, ale kto by to mógł przewidzieć) filmu Andrzej Wajda wybrał postać i ostatnie lata Władysława Strzemińskiego, malarza i pedagoga, wykładowcy w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Strzemiński od momentu zakończenia drugiej wojny […]

Holokaust selfie, czyli o co chodzi z Yolocaust.de?

Od wczoraj zalewają mnie następujące bardzo szybko po sobie fale postów na Facebooku, gdzie oznaczana jestem w pytaniach, czy znam/słyszałam/widziałam stronę Yolocaust.de. Muszę powiedzieć, że tak, zapoznałam się z tym. Pytań jednak pojawiło się (i wciąż pojawia!) tyle, że postanowiłam napisać o tym przedsięwzięciu dłuższy wpis. Czym jest Yolocaust.de? na tej stronie znajdziecie zdjęcia, które różni ludzie zrobili sobie na terenie, gdzie znajduje się Pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Charakterystyczną cechą tego pomnika jest to, że tworzy go 2711 betonowych bloków (po jednym na każdą stronę Talmudu), z czego najwyższe mają prawie pięć metrów. Osoby znajdujące się na zdjęciach wpadły na genialny pomysł wygłupiania się między blokami – skakania, robienia głupich min, przyjmowania dziwnych póz. Potem w ich głowach narodziła się […]

Złap Pokémona w Auschwitz, czyli o co chodzi z Pokémon Go.

Od paru dni moja tablica na Facebooku upstrzona jest postami znajomych i rozmaitymi newsami dotyczącymi gry Pokémon Go, która w ciągu kilku dni od premiery stała się niezwykle popularna. Gra generalnie polega na tym, że chodzi się po okolicy (tak, aby móc w to grać, trzeba wyjść z domu) i łapie Pokémony przy pomocy swojego smartfona. Wszystko dzięki rzeczywistości rozszerzonej. Coś, co porwało serca wielu ludzi wychowanych w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to anime Pokémon było u szczytu popularności, zdążyło także wywołać kilka skandali. Wszystko to w ciągu bardzo krótkiego czasu. Tak więc… O co chodzi z tą grą i w jaki sposób można złapać Pokémona na terenie byłego obozu koncentracyjnego? Z początku myślałam, że to nieprawda i że ktoś sfabrykował to zdjęcie przy […]