Stacja końcowa – Treblinka (26.08.2017)

Zbierałam się do tego wpisu ponad dwa miesiące. Powiecie, że dwa miesiące to kawał czasu, mogłabym już pięć razy opisać swoją wizytę w Treblince. Musze przyznać, że jakoś nie czuję wyrzutów sumienia – gorzej, że do samego wyjazdu zbierałam się… Cztery? Pięć lat? Paradoks Czechożydka: lata po świecie i odwiedza dalekie miasta, a taką Treblinkę zostawia na koniec, mimo, iż leży stosunkowo blisko Warszawy. Ech, życie. W końcu zebrałam się w sobie, przypomniałam bratu, że umawialiśmy się na wycieczkę ze sto lat temu i ustaliłam termin wizyty w muzeum. Jakby nie było, brat miał być kierowcą. Standardowo mąż usiłował odwieść mnie od tego pomysłu, ale nie dałam się przekonać. Kto jak kto, ale ja muszę chociaż raz w życiu być […]