Krótko o tym, jak staram się pisać bez błędów.

Wpis ten został zainspirowany przez popularny ostatnimi czasy koszmarek językowy pt. mam horom curke oraz jeden z numerów czeskiego magazynu Reportér. Magazyn ten czytam dla ciągłego powtarzania czeskiej ortografii, jakby ktoś pytał. Im dłużej siedzę w Internetach (a co za tym idzie, czytam, co inni ludzie piszą) coraz częściej zwracam uwagę na to, jakim językiem się posługuję przy codziennej komunikacji z otoczeniem. Nie mówię tutaj o tym, czy w danej chwili mówię po polsku, czesku czy angielsku (taki nieistotny szczegół, wiecie, jak mnie ktoś nie zrozumie to jego problem… A na serio to czasem trzeba mi, niestety, zwracać uwagę, bo mój mózg nie wyrabia), ale w jaki sposób posługuję się którymś z tych języków. Czy korzystam ze skrótów, używam dziwnych, często mocno […]