Szczepan Twardoch, „Król”

Moje pierwsze spotkanie z Twardochem i jego twórczością miało mieć miejsce kilka lat temu, tuż po wydaniu Morfiny. Niestety jakoś mi nie po drodze z tą książką, aczkolwiek cały czas o niej pamiętam i kiedyś pewnie ją przeczytam. Los zesłał mi za to niedawno Króla, najnowsze dzieło Szczepana Twardocha, które musiałam, po prostu musiałam zgłębić, inaczej coś by mnie pewnie rozsadziło od środka. Pomyślałam sobie: Przedwojenna Warszawa! Żydzi! Żydzi z Nalewek! Żydowscy gangsterzy!!! Koniecznie muszę się z tym zapoznać!!! I się zapoznałam. Po Warszawskim niebotyku i Dwóch panach z branży przyszedł w moim życiu czas na kolejną powieść o międzywojennej Warszawie i jej mieszkańcach. Tym razem jednak jest nie o młodych ludziach wkraczających w dorosłość czy o dwóch takich, co […]

Uwolnij przeczytane książki!

Zaliczam się do ludzi, którzy nie dość, że czytają, to lubią mieć książki w domu. Najlepiej kilka regałów wypełnionych po brzegi. Znacie to, prawda? Książki czynią świat lepszymi, dodatkowo uatrakcyjniają przestrzeń, w której żyjemy. Ciężko mi wyobrazić sobie życie bez nich. Jeszcze parę lat temu myślałam, że im więcej woluminów w domu, tym lepiej. Wejście w dorosłe życie i ubiegłoroczna przeprowadzka trochę zmodyfikowały moje myślenie… Albowiem nie przewożenie mebli czy naczyń było straszne. PRZEWOŻENIE KSIĄŻEK. STOSÓW KSIĄŻEK. *dramatyczna muzyka w tle i uderzenie pioruna* W życiu bym nie przypuszczała, że to powiem, ale fakt pozostaje faktem – posiadanie dużej liczby książków* boli przy przenosinach z miejsca na miejsce. Kroplą przelewającą czarę goryczy powstałej wskutek przeprowadzania całej mojej warszawskiej biblioteczki była […]

Przeczytane w kwietniu 2017

Kwiecień przeleciał tak szybko, że ani się spostrzegłam, a już nastał maj. O ile w marcu miałam dobry czas, dużo dziergałam, czytałam i odpoczywałam, tak w kwietniu miał miejsce mały zjazd… Ale już mi lepiej. Przez parę tygodni przy zdrowych (ekhm) zmysłach utrzymywał mnie tylko rychły wyjazd na Białoruś. Co prawda wyjazd ten został okrojony z powodu odrzucenia wniosku wizowego (długa historia), koniec końców udało mi się wyskoczyć na cztery dni do Grodna (poradnik, jak przeżyć w Grodnie bez wizy, tutaj). Kwiecień nie był moim najlepszym miesiącem czytelniczym, ale i tak jestem z niego zadowolona. Plan na maj – zabrać się za stertę czeskich książek, która zajmuje mi masę miejsca w gabinecie. Poza tym, dawno nie pisałam o czymś czeskim, […]

Przeczytane w styczniu 2017

W styczniu miałam na głowie kilka spraw, niemniej jednak udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy. Postanowiłam, że w 2017 roku uda mi się po raz pierwszy od kilku lat przełamać liczbę stu przeczytanych książek/komiksów i muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu szło mi to całkiem nieźle. Zresztą, sami zobaczcie. Zdjęcie w nagłówku jest podsumowaniem tego, co uskuteczniałam przez cały styczeń – planowanie, porządkowanie, zapisywanie, okiełznywanie kalendarza. Dużo, dużo pisania. Jest to trzecie podsumowanie czytelnicze na blogu, poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.   Przeczytane w styczniu 2017 (kolejność przypadkowa):   Andrzej Szczypiorski, Początek Pierwsza książka w tym roku. Niecałe trzysta stron, które męczyłam ponad dwa tygodnie. Maksimum treści w minimalnej liczbie słów. Moim zdaniem jedna z najważniejszych pozycji o Holokauście, […]

Wątek żydowski: Żydzi w Breslau (2)

Styczeń był dla mnie miesiącem porządkowania i nadrabiania rozmaitych spraw, w tym także popkulturalnych. Jednym z wymyślonych przeze mnie zadań na styczeń było skończenie cyklu o Eberhardzie Mocku autorstwa Marka Krajewskiego, a co za tym idzie – sprawdzenie, ile żydowskich wątków znajduje się w każdym tomie. Zadanie to udało mi się wykonać w stu procentach, ba, dodatkowo przeczytałam Głowę Minotaura, czyli pierwszy tytuł z serii o Edwardzie Popielskim i przedwojennym Lwowie (Lwów, ach, ten Lwów, w którym byłam prawie tydzień i którym się zachwycam do tej pory). Ech, o czym to ja… A, Breslau. I Krajewski. Mimo, iż przeczytałam wszystkie książki o Mocku, dzisiaj na warsztat biorę tylko trzy – Widma w mieście Breslau, Dżumę w Breslau i Śmierć w […]

Holokaust selfie, czyli o co chodzi z Yolocaust.de?

Od wczoraj zalewają mnie następujące bardzo szybko po sobie fale postów na Facebooku, gdzie oznaczana jestem w pytaniach, czy znam/słyszałam/widziałam stronę Yolocaust.de. Muszę powiedzieć, że tak, zapoznałam się z tym. Pytań jednak pojawiło się (i wciąż pojawia!) tyle, że postanowiłam napisać o tym przedsięwzięciu dłuższy wpis. Czym jest Yolocaust.de? na tej stronie znajdziecie zdjęcia, które różni ludzie zrobili sobie na terenie, gdzie znajduje się Pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Charakterystyczną cechą tego pomnika jest to, że tworzy go 2711 betonowych bloków (po jednym na każdą stronę Talmudu), z czego najwyższe mają prawie pięć metrów. Osoby znajdujące się na zdjęciach wpadły na genialny pomysł wygłupiania się między blokami – skakania, robienia głupich min, przyjmowania dziwnych póz. Potem w ich głowach narodziła się […]

Przeczytane w grudniu 2016

W grudniu chyba dotarło do mnie, że zbliża się koniec roku. I że moja lista przeczytanych książek nie jest zbyt długa. Przyspieszyłam z czytaniem – nie zmuszałam się do niczego, tak wyszło, że połykałam tytuł za tytułem. Dobra passa z listopada trwała aż do końca roku. Teraz troszkę przystopowałam, ale kto wie, o czym będę Wam opowiadać za miesiąc, może znowu uzbiera mi się podobna liczba przeczytanych książek. Jest to drugie podsumowanie miesięczne na blogu. Pierwsze można znaleźć tutaj.

Jaki był rok 2016?

Wpis ten zaczęłam tworzyć już szóstego stycznia 2016, powalona poziomem absurdu w drugim tomie Pomnika cesarzowej Achai Andrzeja Ziemiańskiego. Od paru lat staram się pod koniec roku wymieniać chociaż jeden tytuł książki, której szczerze nie polecam. Tak dla potomnych. I tego czegoś szczerze nie polecam. Fuj. *** Być może moje podsumowanie minionego roku czytacie jako jedno z ostatnich, setne z kolei, nie wiem. Zauważyłam, że tego typu teksty reasumujące czyjeś dokonania lub dowolną rzecz, która miała miejsce w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, zaczęły się pojawiać w moim newsfeedzie na Faceboooku już w połowie grudnia. A przecież rok trwał. Wyznaję zasadę, że najlepiej podsumowuje się coś, co już się skończyło. Dlatego też pozostawiłam zbieranie do kupy swoich przeżyć i przemyśleń na […]

Złap Pokémona w Auschwitz, czyli o co chodzi z Pokémon Go.

Od paru dni moja tablica na Facebooku upstrzona jest postami znajomych i rozmaitymi newsami dotyczącymi gry Pokémon Go, która w ciągu kilku dni od premiery stała się niezwykle popularna. Gra generalnie polega na tym, że chodzi się po okolicy (tak, aby móc w to grać, trzeba wyjść z domu) i łapie Pokémony przy pomocy swojego smartfona. Wszystko dzięki rzeczywistości rozszerzonej. Coś, co porwało serca wielu ludzi wychowanych w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to anime Pokémon było u szczytu popularności, zdążyło także wywołać kilka skandali. Wszystko to w ciągu bardzo krótkiego czasu. Tak więc… O co chodzi z tą grą i w jaki sposób można złapać Pokémona na terenie byłego obozu koncentracyjnego? Z początku myślałam, że to nieprawda i że ktoś sfabrykował to zdjęcie przy […]