Jak spędzić tydzień na Ukrainie i przeżyć – Lwów, Drohobycz, Iwano-Frankiwsk [PORADNIK]

Fama głosi (podobnie, jak w przypadku Wilna), że Polak przebywający we Lwowie i okolicach może się spotkać z ostracyzmem i potencjalnym wpierdolem niewielkim aktem przemocy ze strony tubylców. Jednakże inna fama głosi odwrotnie – że Lwów jest bardzo przyjaznym miejscem, że dużo osób mówi tam po polsku, poza tym Lwów to obowiązkowy przystanek w podróży po Ukrainie, Dawne Polskie Miasto™ i tak dalej, i tak dalej. Także są głosy za i przeciw wyjazdom do Lwowa, okolic zresztą też. Do tych przeciw dodajmy konflikt ukraińsko-rosyjski i mieszanka wybuchowa gotowa. Za prawie każdym razem, kiedy wspominałam, że chcę pod koniec stycznia (a dokładnie w swoje urodziny) pojechać na Ukrainę, słyszałam, że to nie jest zbyt dobry pomysł. Nieważne, że w obwodzie lwowskim, […]

Przeczytane w marcu 2017

Marzec był dla mnie naprawdę dobry. Dużo dziergałam (efekty znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj – z poduszki jestem naprawdę zadowolona), czytałam, organizowałam. Doprowadzałam się też do porządku pod względem psychicznym, luty dał mi popalić. Masę czasu spędzałam sama lub tylko z mężem i psem. Teraz czuję się świetnie i jestem gotowa na wiosenne szaleństwa: już niedługo upragniony wyjazd na Białoruś, nie mogę się doczekać! Rozkręciłam się z czytaniem, marzec kończę z wynikiem czternastu tytułów. Wow. W związku z tym mała rada – jeżeli nie jesteście zainteresowani którymś opisem, przewińcie stronę do kolejnego tytułu. Jeżeli moje zaczytanie będzie się utrzymywało na podobnym jak teraz poziomie to wrócę do pisania oddzielnych tekstów, przynajmniej na temat części książek. Naprawdę, ruszyłam z kopyta, sporo się […]

Z innej beczki: Marcin Kącki, „Fak maj lajf”

Moi drodzy, zostałam niedawno poproszona przez wydawnictwo Znak o napisanie opinii na temat najnowszej książki Marcina Kąckiego, a właściwie pierwszej jego powieści (do tej pory pisał reportaże). Mając cały czas, chociaż niedługo minie rok, w pamięci inne jego dzieło, czyli Białystok. Biała siła, czarna pamięć postanowiłam spróbować. Zaraz, moment, ktoś z Was zapewne zapyta. Czemu sięgnęłam po Fak maj lajf, skoro Białystok niespecjalnie mi się podobał i przez który bałam się, że mnie coś zje podczas pobytu w tym jakże przecież pięknym mieście*? Odpowiem, że kierowała mną rzecz najzupełniej zwyczajna – ciekawość. Nie powiem, dałam się uwieść opisowi z okładki. #blogerskiprofesjonalizm Do rzeczy. Omawiane dzisiaj dzieło to zbiór historii rozmaitych: a to autor skupia się na podglądaniu życia paparazzi (rodem […]

Otóż mamy psa.

O moim i Jakuba psie, części rodziny Prószyńskich, wspomniałam tutaj może ze dwa, trzy razy. Wczoraj minęło dziewięć miesięcy, odkąd można o nas mówić, że jesteśmy „2+pies”. Dlatego też uznałam, że czas najwyższy, byśmy się wszyscy trochę poroztkliwiali nad psim lokatorem zamieszkującym mieszkanie przy Rzymowskiego. Proszę Państwa, oto Herbi.  

Przygody Czechożydka w Szkocji sezon drugi

Posty dotyczące sezonu pierwszego Przygód Czechożydka w Szkocji (część pierwsza/część druga) cieszyły się zainteresowaniem, dlatego też postanowiłam opublikować na łamach bloga kolejną odsłonę moich szkockich perypetii. O co chodzi: Przygody Czechożydka w Szkocji to podróżniczo-rozrywkowy cykl wpisów na moim prywatnym profilu na Facebooku. Dotyczy, rzecz jasna, przygód przeżytych w Szkocji, głównie w Glasgow i większych miastach. Sezon pierwszy opowiadał o mojej i Jakuba podróży poślubnej, mającej miejsce w październiku 2015 roku. Dzisiejszy wpis dotyczy naszej drugiej wyprawy, która odbyła się w grudniu 2016 roku (post byłby szybciej, gdyby nie to, że jestem Żydem Wiecznym Nieogarem™). Wyprawa ta obejmowała jedynie cztery dni, ale coś tam zdążyłam przeżyć. Dalej twierdzę, że Szkocja jest fajna. Kolejny sezon znajdzie się już na fanpejdżu Czechożydka. Have fun. […]

Przeczytane w lutym 2017

Luty był… Dziwny. Z początku niewiele się działo, później było… Ech, już na ten temat pisałam. Po co się powtarzać. Dobrze, że się ten luty skończył. Zdjęcie w nagłówku symbolizuje moją tęsknotę za latem albo ciepłą wiosną. Jak lubię zimę, tak mam już jej trochę dość. Czy to oznaka starzenia się? Słoneczko, przygrzewaj mocno! Smogu, idź precz! Chcę się cieszyć wiosną, jeździć na rowerze, hodować rzeżuchę na parapecie! Zimo, wyp…! xD Jak zawsze, kolejność tytułów przypadkowa. Trochę tego przeczytałam, ale nie tyle, ile planowałam. Trudno, nadrobi się.   Izabela Szolc, Siostry Kiedyś dawno temu rzuciła mi się w oczy gdzieś recenzja Sióstr z tak przykuwającym uwagę opisem fabuły, że stwierdziłam, iż muszę to przeczytać. Mam pozytywne doświadczenia z twórczością Szolc, przeczytałam […]

Trochę zdziczałam.

Nie da się ukryć. Ostatnio trochę zdziczałam. Zapytacie pewnie, czemu. No, może nie wszyscy z Was, ale komuś to pytanie na pewno się nasunęło tuż po przeczytaniu tytułu wpisu i przyjrzeniu się temu pięknemu zdjęciu liści, które umieściłam w nagłówku. (Swoją drogą autorką owego zdjęcia jest Annie Spratt, zerknijcie na inne jej fotki, warto) Otóż bardziej odnoszącym się do mojej obecnej sytuacji będzie pytanie nie o to, dlaczego, ale w jaki sposób. W swoim dziwacznym zdziczeniu odkryłam bowiem pewną metodę. To ma sens. Izolowanie się od innych oraz częściowe zamknięcie się we własnej głowie ma sens. Na jakiś czas. Zacznijmy jednak od tego, że trochę mam dość. Jakoś w styczniu mój mózg częściowo odmówił współpracy ze mną – zabrakło mi […]

Przeczytane w styczniu 2017

W styczniu miałam na głowie kilka spraw, niemniej jednak udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy. Postanowiłam, że w 2017 roku uda mi się po raz pierwszy od kilku lat przełamać liczbę stu przeczytanych książek/komiksów i muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu szło mi to całkiem nieźle. Zresztą, sami zobaczcie. Zdjęcie w nagłówku jest podsumowaniem tego, co uskuteczniałam przez cały styczeń – planowanie, porządkowanie, zapisywanie, okiełznywanie kalendarza. Dużo, dużo pisania. Jest to trzecie podsumowanie czytelnicze na blogu, poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.   Przeczytane w styczniu 2017 (kolejność przypadkowa):   Andrzej Szczypiorski, Początek Pierwsza książka w tym roku. Niecałe trzysta stron, które męczyłam ponad dwa tygodnie. Maksimum treści w minimalnej liczbie słów. Moim zdaniem jedna z najważniejszych pozycji o Holokauście, […]

Wątek żydowski: Żydzi w Breslau (2)

Styczeń był dla mnie miesiącem porządkowania i nadrabiania rozmaitych spraw, w tym także popkulturalnych. Jednym z wymyślonych przeze mnie zadań na styczeń było skończenie cyklu o Eberhardzie Mocku autorstwa Marka Krajewskiego, a co za tym idzie – sprawdzenie, ile żydowskich wątków znajduje się w każdym tomie. Zadanie to udało mi się wykonać w stu procentach, ba, dodatkowo przeczytałam Głowę Minotaura, czyli pierwszy tytuł z serii o Edwardzie Popielskim i przedwojennym Lwowie (Lwów, ach, ten Lwów, w którym byłam prawie tydzień i którym się zachwycam do tej pory). Ech, o czym to ja… A, Breslau. I Krajewski. Mimo, iż przeczytałam wszystkie książki o Mocku, dzisiaj na warsztat biorę tylko trzy – Widma w mieście Breslau, Dżumę w Breslau i Śmierć w […]

Kosmos na kółkach, czyli o co chodzi z „Kosmo” i heheszkami z Polaków?

Na moim Facebooku miało miejsce kolejne poruszenie (poprzednie było związane z Yolocaust.de). Tym razem znajomi i administratorzy obserwowanych przeze mnie fanpejdży mieli zgoła inny temat do dyskusji – żarty z Polaków w czeskim serialu komediowym. Zapytacie o pierwszy odruch. Wyglądał on tak: Hmmm, a bo to pierwszy raz… Niemniej jednak postanowiłam się pochylić nad zagadnieniem serialu Kosmo i czy twórcy  (nie daj Boże) nabijają się z Polaków w sposób tak ekstremalny, jak ci, którzy popełnili spot T-Mobile. Dla tych, co teraz nie wiedzą, o co mi chodzi – jakiś czas temu wybuchła w Internecie mała afera dotycząca reklamy czeskiego T-Mobile, gdzie postać Polaka jest przedstawiona jako postać kombinatora z pogranicza, który oszukuje Czecha (w tej roli Ivan Trojan), po czym […]