Jak spędzić dwa i pół dnia w Tallinie i przeżyć [PORADNIK]

Lipiec ubiegłego roku był dla mnie o tyle szczególnym miesiącem, że udało mi się wtedy po raz pierwszy w życiu pojechać na Litwę i Łotwę. Generalnie te państwa (Łotwa zwłaszcza) bardzo przypadły mi do gustu, także Estonia (jako państwo zaliczane do takiej trójcy nadbałtyckiej) była jedynie kwestią czasu i pieniędzy. Wizytę w Tallinie odłożyłam na ten rok. Pieniądze okazały się w przypadku tej wyprawy ważne, ponieważ dojazd do Estonii jest dość drogi. Mając do wyboru Ecolines i przelot jakąś linią lotniczą zdecydowałam się na tę drugą opcję. Droga z Warszawy do Tallina trwa bowiem osiemnaście godzin. OSIEMNAŚCIE GODZIN. Moja najdłuższa podróż autobusem trwała… *liczy na palcach* piętnaście godzin z siedmiogodzinną przerwą na stanie na granicy ukraińsko-polskiej. Albo równo trzynaście godzin (Warszawa-Ryga). Osiemnaście […]

Znaleziska na Aliexpress – rzeczy związane z Izraelem

Wpis o czeskich rzeczach na Aliexpress cieszył się (i cieszy nadal) sporą popularnością. Raduje mnie to niezmiernie (#mojeżyciemasens), dlatego też dzisiaj zapodaję Wam część drugą, czyli co żydowskiego ma w swojej ofercie Aliexpress. Prace nad dzisiejszym zestawieniem rozpoczęłam dawno temu, ale wiecie, jak jest – lato, rozleniwienie… Początkowo planowałam napisać wpis na podstawie haseł Israel i Star of David, ale to pierwsze dało mi tyle wyników, że starczyłoby tego na kilka tekstów. Ograniczyłam się dość mocno, byście nie pomarli z nudów. Uwaga: wpis opisuje stan na 9.07.2017. Oferta mogła ulec zmianie, ulega zresztą co i rusz. Po kliknięciu na zdjęcie omawianej rzeczy zostaniecie przekierowani na Aliexpress. Dodatkowo uprzedzam – jeżeli ktoś ma ochotę zacząć dyskutować o tym, że rzeczy sprzedawane […]

Przeczytane w czerwcu 2017

Czerwiec był bardzo warszawski. Chodziłam do kina, byłam na koncercie, jeździłam po mieście, zwiedzałam stare, znane mi już miejsca. Dla przykładu pojechałam na Powązki Wojskowe w Boże Ciało. Może zabrzmi to makabrycznie, ale ten cmentarny spacer uspokoił mnie i nastroił pozytywnie do życia. Wiecie, jak tam ptaki śpiewają? Miałam okazję posłuchać istnego ptasiego koncertu! Nie trzeba nawet zapuszczać się nie wiadomo gdzie, wystarczy przejść się Aleją Zasłużonych i od razu lepiej się człowiekowi robi od tego świergotu. Polecam, Czechożydek. O czym to ja… A, miałam się pochwalić. Pamiętacie, jak w poprzednim podsumowaniu planowałam uporać się ze stertą pożyczonych/obiecanych książek? Udało mi się! Ba, jeszcze przeczytałam jedną nadprogramową rzecz z półki „przeczytać i puścić w świat”. Jestem z siebie dumna. To […]

Znaleziska na Aliexpress – rzeczy związane z Republiką Czeską

Jestem wielką fanką Aliexpress, aczkolwiek w przeciwieństwie do niektórych znajomych nie kupuję tam zbyt często. Rzadko trafiam na coś, bez czego nie będę mogła żyć; zaopatruję się głównie w rzeczy do rękodzieła, jak np. szydełka, liczniki do rzędów, znaczniki, druty do warkoczy… W ramach zabijania czasu badań kulturoznawczych wpisuję czasem różne hasła w wyszukiwarkę sklepową. Znajduję takie cuda, że pojęcia nie macie. Serio, na Ali można znaleźć chociażby fikuśne ubrania, biżuterię, gadżety do gotowania, buty… Czego dusza zapragnie! Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić tym, co czeskiego znalazłam w aktualnej ofercie serwisu.

Szczepan Twardoch, „Król”

Moje pierwsze spotkanie z Twardochem i jego twórczością miało mieć miejsce kilka lat temu, tuż po wydaniu Morfiny. Niestety jakoś mi nie po drodze z tą książką, aczkolwiek cały czas o niej pamiętam i kiedyś pewnie ją przeczytam. Los zesłał mi za to niedawno Króla, najnowsze dzieło Szczepana Twardocha, które musiałam, po prostu musiałam zgłębić, inaczej coś by mnie pewnie rozsadziło od środka. Pomyślałam sobie: Przedwojenna Warszawa! Żydzi! Żydzi z Nalewek! Żydowscy gangsterzy!!! Koniecznie muszę się z tym zapoznać!!! I się zapoznałam. Po Warszawskim niebotyku i Dwóch panach z branży przyszedł w moim życiu czas na kolejną powieść o międzywojennej Warszawie i jej mieszkańcach. Tym razem jednak jest nie o młodych ludziach wkraczających w dorosłość czy o dwóch takich, co […]

Uwolnij przeczytane książki!

Zaliczam się do ludzi, którzy nie dość, że czytają, to lubią mieć książki w domu. Najlepiej kilka regałów wypełnionych po brzegi. Znacie to, prawda? Książki czynią świat lepszymi, dodatkowo uatrakcyjniają przestrzeń, w której żyjemy. Ciężko mi wyobrazić sobie życie bez nich. Jeszcze parę lat temu myślałam, że im więcej woluminów w domu, tym lepiej. Wejście w dorosłe życie i ubiegłoroczna przeprowadzka trochę zmodyfikowały moje myślenie… Albowiem nie przewożenie mebli czy naczyń było straszne. PRZEWOŻENIE KSIĄŻEK. STOSÓW KSIĄŻEK. *dramatyczna muzyka w tle i uderzenie pioruna* W życiu bym nie przypuszczała, że to powiem, ale fakt pozostaje faktem – posiadanie dużej liczby książków* boli przy przenosinach z miejsca na miejsce. Kroplą przelewającą czarę goryczy powstałej wskutek przeprowadzania całej mojej warszawskiej biblioteczki była […]

Przeczytane w maju 2017

W maju dostałam pierwszą porządną porcję słońca w tym roku. Było to słońce we Włoszech; podczas wyjazdu służbowego w Jesolo napracowałam się, ale także wygrzałam i wymoczyłam nogi w Morzu Śródziemnym. Było mi to potrzebne – słońce, sporo pracy, ale także to powietrze, morze, przyroda… Nigdy wcześniej nie byłam we Włoszech, jestem przekonana, że wrócę tam jeszcze wiele, wiele razy. Chociażby dla klimatu. Ubiegły miesiąc to także trzy nowe synagogi (weneckie!), dwa nowe miasta (właśnie Jesolo i Wenecja), a także sporo dziergania i różnych warszawskich przygód. Czytelniczo wypadł o wiele lepiej, niż poprzedni. Nie dość, że zaczęłam więcej rzeczy, to jeszcze ruszyłam dość przykurzony stos literatury czeskiej. Plany na czerwiec – rozprawić się ze wszystkimi pożyczonymi i obiecanymi komuś książkami. […]

Rzecz o wspólnym czytaniu.

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie Zwierz Popkulturalny, a konkretnie wpis autorstwa Zwierza o Febliku Małgorzaty Musierowicz. O wartościach lub ich braku w tej książce nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ moje zgłębianie twórczości Musierowiczowej skończyło się na McDusi, czyli dwa tomy wcześniej, niemniej jednak lektura recenzji wiele mi dała, ponieważ uświadomiłam sobie, że mam czytelniczy problem. We wpisie o Febliku Zwierz pisze bowiem o rodzinnym czytaniu.  Nie jest to temat nowy, zresztą wcale mnie dyskusje na temat książek u Zwierza w rodzinie nie dziwią (Kasiu, serdecznie Cię w tym miejscu pozdrawiam!), tym razem jednak losowy wpis, który nawiasem mówiąc Bóg wie jak nowy nie jest (ale przez ponad półtora roku od jego publikacji jakoś nie udało mi się go przeczytać) tak […]

Jáchym Topol, „Warsztat diabła”

Słówko wprowadzenia – to moja szósta książka tego autora. Wpierw była Siostra, przez którą brnęłam chyba parę miesięcy (uparłam się, że skończę), Supermarket bohaterów radzieckich (może kiedyś doczeka się tutaj szerszego omówienia), Droga do Bugulmy, Anioł (niewielka rzecz, którą można analizować godzinami. Na niej się tego tak naprawdę uczyłam…) oraz Nocna praca, po której rozstałam się z Topolem na ponad trzy lata. W sumie nie wiem, dlaczego; z tytułu na tytuł umacniało się we mnie przekonanie, że to bardzo dobry pisarz, o którym pisać nie tyle warto, co wręcz należy. Pojęcia nie mam, czemu nie przeczytałam Warsztatu diabła niedługo po premierze. Jakoś się nie złożyło ani wtedy, ani pół roku, rok później… Kiedyś jednak musiał nastąpić moment zaopatrzenia się we własny […]

Przeczytane w kwietniu 2017

Kwiecień przeleciał tak szybko, że ani się spostrzegłam, a już nastał maj. O ile w marcu miałam dobry czas, dużo dziergałam, czytałam i odpoczywałam, tak w kwietniu miał miejsce mały zjazd… Ale już mi lepiej. Przez parę tygodni przy zdrowych (ekhm) zmysłach utrzymywał mnie tylko rychły wyjazd na Białoruś. Co prawda wyjazd ten został okrojony z powodu odrzucenia wniosku wizowego (długa historia), koniec końców udało mi się wyskoczyć na cztery dni do Grodna (poradnik, jak przeżyć w Grodnie bez wizy, tutaj). Kwiecień nie był moim najlepszym miesiącem czytelniczym, ale i tak jestem z niego zadowolona. Plan na maj – zabrać się za stertę czeskich książek, która zajmuje mi masę miejsca w gabinecie. Poza tym, dawno nie pisałam o czymś czeskim, […]