Łódź Tattoo Konwent – niezbyt obiektywna relacja

Wiedzieliście, że istnieją konwenty tatuażowe? Ja do niedawna wiedziałam tyle, że są organizowane, ale co się na nich robi, to już nie. *brawa dla Doroty* Jakoś nigdy mnie na nie nie ciągnęło. Być może jest to spowodowane tym, że od lat nie jeżdżę na jakiekolwiek konwenty – kiedyś uczestniczyłam we wszystkich zlotach fanów mangi i anime w okolicy, potem były inne rzeczy, wyjazdy, nadrabianie zaległości w życiu… Sami rozumiecie. Na czym to ja… A, konwent tatuażowy. Nie jestem do końca pewna, czy tak można tego typu imprezę nazwać po polsku, jeśli macie inny pomysł, dajcie znać w komentarzach. Wskutek rozmaitych perypetii (bo ja nie mogę żyć normalnie, gna mnie siła przypału) znalazłam się ponad tydzień temu na Łódź Tattoo Konwent […]

Pomidorowa robiona na takim przypale, że aż cud, że wyszła.

Proszę Państwa, kilka dni temu wróciłam późnym wieczorem do domu i stwierdziłam na głos, że rzucam wszystko i robię pomidorówkę. Jedyna żywa istota przebywająca w mieszkaniu nie odpowiedziała na moją wypowiedź – trochę trudno, by pies mówił. To nie był ten stan, by zdawało mi się, że Herbi do mnie przemawia. Zresztą, strach pomyśleć, co by powiedział. W każdym razie wróciłam, rzuciłam wszystko w kąt i poszłam raźnym krokiem do kuchni spełniać swoje marzenie o ciepłej, aromatycznej zupie pomidorowej. Takiej, wiecie, że aż przypomina się Wam dzieciństwo i pomidorowa, którą robiła Wasza matka/babka/ktokolwiek bliski. Normalnie taka pomidorowa, że jej istnienie czyni świat lepszym. Dzisiejszy wpis jest hołdem dla dwóch gotujących mężczyzn, którzy podbili moje serce osoby lekko upośledzonej kuchennie. Wywody […]

Co lubię.

Poranną kawę. A także zaczerpnięcie kilku łyków świeżego powietrza parę minut po przebudzeniu. Zapach palonych liści, zaprawy murarskiej i podróbki perfum Gucci Rush. Chwilę, kiedy po raz pierwszy słyszę piosenkę, którą następnie będę się zachwycała długie lata. Lentilky. Jazdę na rowerze w chłodny dzień, kiedy nikogo nie ma na ulicach. Warszawę o szóstej rano. Świadomość, że nic mnie nigdzie nie gna i że mogę w spokoju posiedzieć przez moment. Pisanie długich listów o wszystkim i o niczym.

Wychodzę, zaraz wracam.

Do niedawna udawało mi się publikować średnio jeden wpis na tydzień. Czasem było więcej tekstów, ale zdarzały się też takie chwile, kiedy napisanie czegokolwiek było ponad moje siły i tylko nadludzkim wysiłkiem udawało mi się coś stworzyć. Ostatni wpis umieściłam tutaj prawie miesiąc temu. Nie jest to spowodowane brakiem czasu (przy odpowiedniej organizacji spokojnie wygospodarowałabym kilka godzin w tygodniu na samą pracę nad blogiem) czy tematów do opisania (bo tego mam aż nadto, moje zasoby spokojnie starczyłyby mi do końca roku). Problemem jest w tym przypadku to, że zdążyłam się wypalić. Nie całkowicie, ale czuję, że idę w jakimś dziwnym kierunku z pisaniem. I to nie jest właściwy kierunek. Nie likwiduję Czechożydka, wprost przeciwnie – pracuję nad jego nowym wyglądem i […]

Złap Pokémona w Auschwitz, czyli o co chodzi z Pokémon Go.

Od paru dni moja tablica na Facebooku upstrzona jest postami znajomych i rozmaitymi newsami dotyczącymi gry Pokémon Go, która w ciągu kilku dni od premiery stała się niezwykle popularna. Gra generalnie polega na tym, że chodzi się po okolicy (tak, aby móc w to grać, trzeba wyjść z domu) i łapie Pokémony przy pomocy swojego smartfona. Wszystko dzięki rzeczywistości rozszerzonej. Coś, co porwało serca wielu ludzi wychowanych w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to anime Pokémon było u szczytu popularności, zdążyło także wywołać kilka skandali. Wszystko to w ciągu bardzo krótkiego czasu. Tak więc… O co chodzi z tą grą i w jaki sposób można złapać Pokémona na terenie byłego obozu koncentracyjnego? Z początku myślałam, że to nieprawda i że ktoś sfabrykował to zdjęcie przy […]

Tam dom Twój, gdzie serce Twoje.

Czym jest dom? Dom jako budynek to nic innego jak podłoga, cztery ściany i sufit. Owszem, może być tych ścian więcej. Dom może się także składać z pięter, okien, balkonów, tarasu, wszystkiego, co Wam przyjdzie do głowy. Słowo dom to także dla nas, Polaków, pojęcie o wiele bardziej szerokie – to miejsce, gdzie mieszka się z rodziną. Przestrzeń z duszą, klimatem, coś wyjątkowego. To zbieranina ludzi, przedmiotów, ale także emocji, historii, zapachów. Dom w znaczeniu emocjonalnym jest czymś, czego nie da się powielić, ale co można zrobić samemu od podstaw według własnego pomysłu, po swojemu. I nie mówię tutaj o stawianiu budynków. 

Wątek żydowski: Żydzi w Breslau (1)

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce jeden z kryminałów Marka Krajewskiego. Jak powszechnie wiadomo, nie czytam kryminałów – nie rozumiem tego gatunku, nudzi mnie, czytam go tylko dla zaplecza historycznego lub ciekawych wątków pobocznych. Z Krajewskim jednak było trochę inaczej. Zewsząd słyszałam bardzo pochlebne opinie na temat jego twórczości, co i rusz natrafiałam na pozytywną recenzję w prasie lub na blogach… Sięgnięcie po któryś z tomów cyklu o Eberhardzie Mocku to była tylko kwestia czasu. Traf chciał, że Krajewski wpadł na pomysł wplecenia w swoje powieści wątków żydowskich. Co mnie, oczywiście, ucieszyło. Przed Wami pierwszy z wpisów traktujących o tychże wątkach, zilustrowany okładkami od wydawnictwa Znak. Boże, kocham te okładki, oczu od nich oderwać nie mogę. 🙂

Przeprowadzka!

Stało się – wraz z Jakubem znaleźliśmy dla siebie nowe, większe lokum. W lokalu przy Grzybowskiej spędziliśmy ponad 2,5 roku, był to czas pełen zmian, wrażeń, radości, a także niespodzianek. Przywiązałam się do Śródmieścia i Mirowa, ale czas najwyższy zmienić otoczenie. No i przestrzeń mieszkalną, bo powolutku przestajemy się mieścić z naszym dobytkiem 🙂 Część z Was na pewno zdziwi nowa lokalizacja. Jest to… Zamordorze (zwane także Rivendell), a konkretnie ulica Rzymowskiego. Dla nieznających Warszawy: Zamordorze to część Służewca, która nie należy do słynnego Mordoru na Domaniewskiej. Do Mordoru mamy blisko, jakby ktoś pytał. 😉 Zapewne zadajecie sobie pytanie, po jaką cholerę dlaczego przenosimy się akurat tam, skoro to miejsce, gdzie psy d…. szczekają ptaki zawracają… Powodów jest kilka, przy czym […]

Nadzieja najpiękniejszym słowem.

Nie czuję się dobrym człowiekiem. Okoliczności losu sprawiły, że stałam się zła. Już od maleńkości to zło we mnie tkwiło, dawało o sobie znać. Czasem tylko pod postacią myśli, ale – w miarę tego, jak dorastałam – coraz częściej myśli przeradzały się w czyny. Nie zliczę, ilu osobom zrobiłam krzywdę, często nawet o tym nie wiedząc. Ilu ludzi doprowadziłam do płaczu, wściekłości, ile relacji popsułam, albo chcąc zrobić coś dobrze, albo świadomie psując komuś humor. Nie mam pojęcia, ile razy nastąpiła sytuacja, kiedy ktoś miał do mnie uargumentowane pretensje, a ja kompletnie nie wiedziałam, o co mu chodzi. Przyznaję się do socjalnego upośledzenia. W jednej chwili chcę być z ludźmi, w drugiej uciekam od nich, nie odzywam się, zamykam się w […]