Holokaust selfie, czyli o co chodzi z Yolocaust.de?

Od wczoraj zalewają mnie następujące bardzo szybko po sobie fale postów na Facebooku, gdzie oznaczana jestem w pytaniach, czy znam/słyszałam/widziałam stronę Yolocaust.de. Muszę powiedzieć, że tak, zapoznałam się z tym. Pytań jednak pojawiło się (i wciąż pojawia!) tyle, że postanowiłam napisać o tym przedsięwzięciu dłuższy wpis. Czym jest Yolocaust.de? na tej stronie znajdziecie zdjęcia, które różni ludzie zrobili sobie na terenie, gdzie znajduje się Pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Charakterystyczną cechą tego pomnika jest to, że tworzy go 2711 betonowych bloków (po jednym na każdą stronę Talmudu), z czego najwyższe mają prawie pięć metrów. Osoby znajdujące się na zdjęciach wpadły na genialny pomysł wygłupiania się między blokami – skakania, robienia głupich min, przyjmowania dziwnych póz. Potem w ich głowach narodziła się […]

Jaki był rok 2016?

Wpis ten zaczęłam tworzyć już szóstego stycznia 2016, powalona poziomem absurdu w drugim tomie Pomnika cesarzowej Achai Andrzeja Ziemiańskiego. Od paru lat staram się pod koniec roku wymieniać chociaż jeden tytuł książki, której szczerze nie polecam. Tak dla potomnych. I tego czegoś szczerze nie polecam. Fuj. *** Być może moje podsumowanie minionego roku czytacie jako jedno z ostatnich, setne z kolei, nie wiem. Zauważyłam, że tego typu teksty reasumujące czyjeś dokonania lub dowolną rzecz, która miała miejsce w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, zaczęły się pojawiać w moim newsfeedzie na Faceboooku już w połowie grudnia. A przecież rok trwał. Wyznaję zasadę, że najlepiej podsumowuje się coś, co już się skończyło. Dlatego też pozostawiłam zbieranie do kupy swoich przeżyć i przemyśleń na […]

Łódź Tattoo Konwent – niezbyt obiektywna relacja

Wiedzieliście, że istnieją konwenty tatuażowe? Ja do niedawna wiedziałam tyle, że są organizowane, ale co się na nich robi, to już nie. *brawa dla Doroty* Jakoś nigdy mnie na nie nie ciągnęło. Być może jest to spowodowane tym, że od lat nie jeżdżę na jakiekolwiek konwenty – kiedyś uczestniczyłam we wszystkich zlotach fanów mangi i anime w okolicy, potem były inne rzeczy, wyjazdy, nadrabianie zaległości w życiu… Sami rozumiecie. Na czym to ja… A, konwent tatuażowy. Nie jestem do końca pewna, czy tak można tego typu imprezę nazwać po polsku, jeśli macie inny pomysł, dajcie znać w komentarzach. Wskutek rozmaitych perypetii (bo ja nie mogę żyć normalnie, gna mnie siła przypału) znalazłam się ponad tydzień temu na Łódź Tattoo Konwent […]

Pomidorowa robiona na takim przypale, że aż cud, że wyszła.

Proszę Państwa, kilka dni temu wróciłam późnym wieczorem do domu i stwierdziłam na głos, że rzucam wszystko i robię pomidorówkę. Jedyna żywa istota przebywająca w mieszkaniu nie odpowiedziała na moją wypowiedź – trochę trudno, by pies mówił. To nie był ten stan, by zdawało mi się, że Herbi do mnie przemawia. Zresztą, strach pomyśleć, co by powiedział. W każdym razie wróciłam, rzuciłam wszystko w kąt i poszłam raźnym krokiem do kuchni spełniać swoje marzenie o ciepłej, aromatycznej zupie pomidorowej. Takiej, wiecie, że aż przypomina się Wam dzieciństwo i pomidorowa, którą robiła Wasza matka/babka/ktokolwiek bliski. Normalnie taka pomidorowa, że jej istnienie czyni świat lepszym. Dzisiejszy wpis jest hołdem dla dwóch gotujących mężczyzn, którzy podbili moje serce osoby lekko upośledzonej kuchennie. Wywody […]

Co lubię.

Poranną kawę. A także zaczerpnięcie kilku łyków świeżego powietrza parę minut po przebudzeniu. Zapach palonych liści, zaprawy murarskiej i podróbki perfum Gucci Rush. Chwilę, kiedy po raz pierwszy słyszę piosenkę, którą następnie będę się zachwycała długie lata. Lentilky. Jazdę na rowerze w chłodny dzień, kiedy nikogo nie ma na ulicach. Warszawę o szóstej rano. Świadomość, że nic mnie nigdzie nie gna i że mogę w spokoju posiedzieć przez moment. Pisanie długich listów o wszystkim i o niczym.

Wychodzę, zaraz wracam.

Do niedawna udawało mi się publikować średnio jeden wpis na tydzień. Czasem było więcej tekstów, ale zdarzały się też takie chwile, kiedy napisanie czegokolwiek było ponad moje siły i tylko nadludzkim wysiłkiem udawało mi się coś stworzyć. Ostatni wpis umieściłam tutaj prawie miesiąc temu. Nie jest to spowodowane brakiem czasu (przy odpowiedniej organizacji spokojnie wygospodarowałabym kilka godzin w tygodniu na samą pracę nad blogiem) czy tematów do opisania (bo tego mam aż nadto, moje zasoby spokojnie starczyłyby mi do końca roku). Problemem jest w tym przypadku to, że zdążyłam się wypalić. Nie całkowicie, ale czuję, że idę w jakimś dziwnym kierunku z pisaniem. I to nie jest właściwy kierunek. Nie likwiduję Czechożydka, wprost przeciwnie – pracuję nad jego nowym wyglądem i […]

Złap Pokémona w Auschwitz, czyli o co chodzi z Pokémon Go.

Od paru dni moja tablica na Facebooku upstrzona jest postami znajomych i rozmaitymi newsami dotyczącymi gry Pokémon Go, która w ciągu kilku dni od premiery stała się niezwykle popularna. Gra generalnie polega na tym, że chodzi się po okolicy (tak, aby móc w to grać, trzeba wyjść z domu) i łapie Pokémony przy pomocy swojego smartfona. Wszystko dzięki rzeczywistości rozszerzonej. Coś, co porwało serca wielu ludzi wychowanych w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to anime Pokémon było u szczytu popularności, zdążyło także wywołać kilka skandali. Wszystko to w ciągu bardzo krótkiego czasu. Tak więc… O co chodzi z tą grą i w jaki sposób można złapać Pokémona na terenie byłego obozu koncentracyjnego? Z początku myślałam, że to nieprawda i że ktoś sfabrykował to zdjęcie przy […]

Tam dom Twój, gdzie serce Twoje.

Czym jest dom? Dom jako budynek to nic innego jak podłoga, cztery ściany i sufit. Owszem, może być tych ścian więcej. Dom może się także składać z pięter, okien, balkonów, tarasu, wszystkiego, co Wam przyjdzie do głowy. Słowo dom to także dla nas, Polaków, pojęcie o wiele bardziej szerokie – to miejsce, gdzie mieszka się z rodziną. Przestrzeń z duszą, klimatem, coś wyjątkowego. To zbieranina ludzi, przedmiotów, ale także emocji, historii, zapachów. Dom w znaczeniu emocjonalnym jest czymś, czego nie da się powielić, ale co można zrobić samemu od podstaw według własnego pomysłu, po swojemu. I nie mówię tutaj o stawianiu budynków. 

Wątek żydowski: Żydzi w Breslau (1)

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce jeden z kryminałów Marka Krajewskiego. Jak powszechnie wiadomo, nie czytam kryminałów – nie rozumiem tego gatunku, nudzi mnie, czytam go tylko dla zaplecza historycznego lub ciekawych wątków pobocznych. Z Krajewskim jednak było trochę inaczej. Zewsząd słyszałam bardzo pochlebne opinie na temat jego twórczości, co i rusz natrafiałam na pozytywną recenzję w prasie lub na blogach… Sięgnięcie po któryś z tomów cyklu o Eberhardzie Mocku to była tylko kwestia czasu. Traf chciał, że Krajewski wpadł na pomysł wplecenia w swoje powieści wątków żydowskich. Co mnie, oczywiście, ucieszyło. Przed Wami pierwszy z wpisów traktujących o tychże wątkach, zilustrowany okładkami od wydawnictwa Znak. Boże, kocham te okładki, oczu od nich oderwać nie mogę. 🙂