Przeczytane w marcu 2017

Marzec był dla mnie naprawdę dobry. Dużo dziergałam (efekty znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj – z poduszki jestem naprawdę zadowolona), czytałam, organizowałam. Doprowadzałam się też do porządku pod względem psychicznym, luty dał mi popalić. Masę czasu spędzałam sama lub tylko z mężem i psem. Teraz czuję się świetnie i jestem gotowa na wiosenne szaleństwa: już niedługo upragniony wyjazd na Białoruś, nie mogę się doczekać! Rozkręciłam się z czytaniem, marzec kończę z wynikiem czternastu tytułów. Wow. W związku z tym mała rada – jeżeli nie jesteście zainteresowani którymś opisem, przewińcie stronę do kolejnego tytułu. Jeżeli moje zaczytanie będzie się utrzymywało na podobnym jak teraz poziomie to wrócę do pisania oddzielnych tekstów, przynajmniej na temat części książek. Naprawdę, ruszyłam z kopyta, sporo się […]

Przeczytane w lutym 2017

Luty był… Dziwny. Z początku niewiele się działo, później było… Ech, już na ten temat pisałam. Po co się powtarzać. Dobrze, że się ten luty skończył. Zdjęcie w nagłówku symbolizuje moją tęsknotę za latem albo ciepłą wiosną. Jak lubię zimę, tak mam już jej trochę dość. Czy to oznaka starzenia się? Słoneczko, przygrzewaj mocno! Smogu, idź precz! Chcę się cieszyć wiosną, jeździć na rowerze, hodować rzeżuchę na parapecie! Zimo, wyp…! xD Jak zawsze, kolejność tytułów przypadkowa. Trochę tego przeczytałam, ale nie tyle, ile planowałam. Trudno, nadrobi się.   Izabela Szolc, Siostry Kiedyś dawno temu rzuciła mi się w oczy gdzieś recenzja Sióstr z tak przykuwającym uwagę opisem fabuły, że stwierdziłam, iż muszę to przeczytać. Mam pozytywne doświadczenia z twórczością Szolc, przeczytałam […]

Przeczytane w styczniu 2017

W styczniu miałam na głowie kilka spraw, niemniej jednak udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy. Postanowiłam, że w 2017 roku uda mi się po raz pierwszy od kilku lat przełamać liczbę stu przeczytanych książek/komiksów i muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu szło mi to całkiem nieźle. Zresztą, sami zobaczcie. Zdjęcie w nagłówku jest podsumowaniem tego, co uskuteczniałam przez cały styczeń – planowanie, porządkowanie, zapisywanie, okiełznywanie kalendarza. Dużo, dużo pisania. Jest to trzecie podsumowanie czytelnicze na blogu, poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.   Przeczytane w styczniu 2017 (kolejność przypadkowa):   Andrzej Szczypiorski, Początek Pierwsza książka w tym roku. Niecałe trzysta stron, które męczyłam ponad dwa tygodnie. Maksimum treści w minimalnej liczbie słów. Moim zdaniem jedna z najważniejszych pozycji o Holokauście, […]

Wątek żydowski: Żydzi w Breslau (2)

Styczeń był dla mnie miesiącem porządkowania i nadrabiania rozmaitych spraw, w tym także popkulturalnych. Jednym z wymyślonych przeze mnie zadań na styczeń było skończenie cyklu o Eberhardzie Mocku autorstwa Marka Krajewskiego, a co za tym idzie – sprawdzenie, ile żydowskich wątków znajduje się w każdym tomie. Zadanie to udało mi się wykonać w stu procentach, ba, dodatkowo przeczytałam Głowę Minotaura, czyli pierwszy tytuł z serii o Edwardzie Popielskim i przedwojennym Lwowie (Lwów, ach, ten Lwów, w którym byłam prawie tydzień i którym się zachwycam do tej pory). Ech, o czym to ja… A, Breslau. I Krajewski. Mimo, iż przeczytałam wszystkie książki o Mocku, dzisiaj na warsztat biorę tylko trzy – Widma w mieście Breslau, Dżumę w Breslau i Śmierć w […]

Przeczytane w grudniu 2016

W grudniu chyba dotarło do mnie, że zbliża się koniec roku. I że moja lista przeczytanych książek nie jest zbyt długa. Przyspieszyłam z czytaniem – nie zmuszałam się do niczego, tak wyszło, że połykałam tytuł za tytułem. Dobra passa z listopada trwała aż do końca roku. Teraz troszkę przystopowałam, ale kto wie, o czym będę Wam opowiadać za miesiąc, może znowu uzbiera mi się podobna liczba przeczytanych książek. Jest to drugie podsumowanie miesięczne na blogu. Pierwsze można znaleźć tutaj.

Przeczytane w listopadzie 2016

Czytam zrywami. Bywają tygodnie, że nie przeczytam ani jednej książki, po czym następuje miesiąc nadrabiania – jakby mój mózg potrzebował robić sobie raz na jakiś czas maratony. Listopad był takim miesiącem, kiedy to przez długi czas zmagałam się z jedną powieścią, by potem ruszyć z kopyta. Dobra passa trwa, zobaczymy, czy się nie skończy przed styczniem. Podoba mi się ten stan, kiedy przestawiam książki na półce, zastanawiając się, którą z nich wezmę do ręki po tym, jak skończę poprzednią. Zeszły miesiąc to także początek fazy na literaturę polską, zwykle przeze mnie zaniedbywaną. Przeczytane w listopadzie 2016 (kolejność przypadkowa):   Mo Yan, Klan czerwonego sorga – wiele, wiele lat zbierałam się do innych powieści tego chińskiego noblisty. Na pierwszym roku studiów […]