Przeczytane w marcu 2018

Ewidentnie w tym roku mam tendencję spadkową, jeżeli chodzi o czytelnictwo. Na tę chwilę ciężko mi przewidzieć, czy dobiję do setki, ale powiedzcie mi – czy to takie ważne? Ważne, że czytam. I to rzeczy różnorakie! Czego efekty poniżej. Tym razem także chronologicznie, tak wynika z notatek z kalendarza*. Dziś bez okładek.

Przeczytane w lutym 2018

Guess who’s back. Drodzy, nie będę pisać, czemu mnie nie było. Potraktujmy moją dwumiesięczną nieobecność jako urlop od świata. Co nieco opowiem podczas omawiania poszczególnych książek. Cóż, jak to po urlopach bywa – czas się zabrać za robotę! Mam o czym pisać. Kolejność chronologiczna (pisana na podstawie notatek z kalendarza).

Przeczytane w styczniu 2018

Styczeń była dla mnie bardzo, ale to bardzo aktywnym miesiącem. Zaczęłam porządki w domu: dojrzałam do tego, by ograniczyć nie tylko liczbę książek, ale także otaczających rzeczy oraz by przerobić jak najwięcej włóczek i materiałów. Efektem tego było wystawienie kilku przedmiotów na aukcje Charytatywnych Allegro dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, co raz, że spowodowało zwolnienie miejsca, to jeszcze dało mi dziką satysfakcję, ponieważ lubię WOŚP i staram się wspierać fundację, jak tylko mogę. Wszystko, co wystawiłam, zostało wylicytowane (yesss). Poza przewracaniem chałupy do góry nogami dodatkowo zajmowałam się planowaniem wyjazdów. W styczniu odwiedziłam aż trzy nowe miasta – Otwock (w końcu! Po tylu latach!), urodzinowo Bratysławę oraz niespodziewaną Trnawę, gdzie miałam okazję odwiedzić Cafe Synagoga, bóżnicę przekształconą w kawiarnię. O […]

Przeczytane w grudniu 2017

Grudzień miesiącem zimnym, ale aktywnym. Bo czemu nie! Przez cały listopad i pierwsze dni grudnia żyłam perspektywą ostatniego wyjazdu w 2017 roku. W tydzień odwiedziłam pięć znanych mi już miast, posiedziałam trochę w Czechach (ojojojojojojojoj jak mi było tam dobrze), w końcu zahaczyłam na parę dni o Kraków (post o przeżyciu w Krakowie w przygotowaniu!), po prostu bajka. Wyhasałam się, aczkolwiek krótko po powrocie zaczęłam jęczeć, że chcę z powrotem _^_ #nieusiedziwdomu Sporo się działo. Wyjazd, święta… Zaczęłam też działać w kwestii pozbycia się masy książek z domu. Do tej pory głównie je wymieniałam, nie zawsze jednak było to równoznaczne z ograniczeniem ich liczby, często wymiana polegała na oddaniu jednej książki i otrzymaniu innej na jej miejsce… Powolutku rozkręcam się […]

Przeczytane w listopadzie 2017

Listopad – miesiąc wdrażania się w nową pracę, poprzedzony radosnym bezrobociem, na którym hasałam po świecie i robiłam wszystko to, na co wcześniej nie miałam czasu albo chęci. Opierdzielałam się, plus zrobiłam sobie tatuaż ^^ Efekt trzygodzinnej dłubaniny w nodze tutaj. Po wygojeniu wygląda o wiele lepiej. Wracając do tematu głównego – listopad mogę podsumować jako miesiąc przyzwyczajania się do porannego wstawania i jeżdżenia SKMką do Sulejówka (nie jest tak źle, może dlatego, że w SKMce nie trzęsie tak, jak w normalnym pociągu, co dla mnie jest OK. Choroba lokomocyjna u niektórych nie przechodzi z wiekiem…), wykańczania projektów rękodzielniczych (trzy komplety czapka+komin), stopniowego likwidowania sterty czeskiej prasy, nadrabiania zaległości towarzyskich oraz innych, drobnych spraw. Mi szara rzeczywistość nie grozi. Myślałam, […]

Przeczytane w październiku 2017

Ech, październik. Miesiąc załatwiania rozmaitych spraw, przygotowań do zmiany pracy oraz biegania po lekarzach (wszystkie badania kontrolne złożyły się akurat na ten sam miesiąc, do tego od jakiegoś czasu regularnie odwiedzam dentystkę… Nie nudzę się). Podsumowanie miało powstać zdecydowanie wcześniej, ale przez pierwsze dni listopada byłam na radosnym bezrobociu, które w większości spędziłam poza domem. Także sami rozumiecie ^^’ W ubiegłym miesiącu nie przeczytałam zbyt wiele wbrew pozorom. Część tego, co znajdziecie poniżej, zaczęłam już we wrześniu, ale nie zdążyłam paru tytułów skończyć. Tak na marginesie to dostaję sporo wiadomości z zapytaniem, jak udaje mi się znaleźć tyle czasu na czytanie. Muszę powiedzieć, że niektórzy z Was mocno mi schlebiają, ale naprawdę nie ma potrzeby – wszystko jest do zrobienia, […]

Przeczytane we wrześniu 2017

Cóż, wrzesień był dla mnie bardzo aktywnym miesiącem. Dwa długie wyjazdy, pierwszy do Szkocji (trzeci sezon Przygód Czechożydka w Szkocji tutaj), drugi (służbowy) do Barcelony. Barcelonę poprzedzały przygotowania, już na miejscu w Hiszpanii sporo się nabiegałam na wydarzeniu zorganizowanym przez firmę. Między podróżami czytałam, ciągle coś robiłam w domu… Chyba włączył mi się tryb pani domu. Rzadka rzecz. A, i po raz pierwszy od kilku lat byłam na grzybach!!! Boże, jak mi brakowało ganiania po lesie za grzybami! *Musicie wiedzieć, że gdyby ktoś miał napisać copypastę o moim życiu, to na pewno byłaby to parodia tekstu o fanatyku wędkarstwa. Z tym, że tytuł brzmiałby ‚Moja stara jest fanatyczką grzybobrania’* Pod względem czytelniczym mam duży powód do dumy. Otóż przekroczyłam liczbę […]

Przeczytane w sierpniu 2017

Podsumowanie sierpnia zaczęłam pisać już wczoraj rano – o mamo, ile ja rzeczy przeczytałam! O ilu muszę Wam koniecznie opowiedzieć! To był naprawdę dobry miesiąc pod względem czytelniczym, zwłaszcza, że przekroczyłam dziewięćdziesiątkę przeczytanych w tym roku książek. W chwili pisania tego tekstu mam na koncie 94 (skończone i nieskończone – tych ostatnich jest malutko, bo chyba trzy albo cztery) tytuły. Wow. Powód do dumy. Jeżeli chodzi o pozaczytelnicze sprawy to którejś soboty udałam się z bratem do miejsca pamięci na terenie obozu zagłady Treblinka. Będzie z tego relacja, zdecydowanie jest o czym pisać. Na razie wspomnę tylko, że przed wycieczką należy się nastawić na to, że zwiedzanie potrwa parę godzin. Mimo, iż z obozu zagłady nie zachowało się praktycznie nic, zaś […]

Przeczytane w lipcu 2017

Lipiec, ach, lipiec! Miesiąc kolejnej Czechożydkowej wyprawy. Co prawda wyjazd nie był długi (raptem pięć dni), za to przeżyłam sporo przygód i wróciłam wypoczęta oraz pełna sił… W sensie czysto psychicznym, albowiem jazda nocnym Ecolines na trasie Ryga-Warszawa nie służy byciu w świetnej fizycznej formie. #truestory W lipcu udało mi się przede wszystkim przeżyć dwa i pół dnia w Estonii, co niby było wielkim wyczynem, ale nie do końca, bo w Tallinie (gdzie urzędowałam) ciężko jest zginąć, jeśli jest się w miarę rozgarniętym, mówiącym po angielsku turystą. Dodatkowo zwiedziłam dwa nowe miasta (Tallin i Kieś, to drugie już na Łotwie) oraz odwiedziłam ponownie Rygę (polecam ubiegłoroczny wpis o tym, co można robić w stolicy Łotwy). Jeżeli chodzi o tegoroczną liczbę […]

Przeczytane w czerwcu 2017

Czerwiec był bardzo warszawski. Chodziłam do kina, byłam na koncercie, jeździłam po mieście, zwiedzałam stare, znane mi już miejsca. Dla przykładu pojechałam na Powązki Wojskowe w Boże Ciało. Może zabrzmi to makabrycznie, ale ten cmentarny spacer uspokoił mnie i nastroił pozytywnie do życia. Wiecie, jak tam ptaki śpiewają? Miałam okazję posłuchać istnego ptasiego koncertu! Nie trzeba nawet zapuszczać się nie wiadomo gdzie, wystarczy przejść się Aleją Zasłużonych i od razu lepiej się człowiekowi robi od tego świergotu. Polecam, Czechożydek. O czym to ja… A, miałam się pochwalić. Pamiętacie, jak w poprzednim podsumowaniu planowałam uporać się ze stertą pożyczonych/obiecanych książek? Udało mi się! Ba, jeszcze przeczytałam jedną nadprogramową rzecz z półki „przeczytać i puścić w świat”. Jestem z siebie dumna. To […]