Przeczytane w styczniu 2018

Styczeń była dla mnie bardzo, ale to bardzo aktywnym miesiącem. Zaczęłam porządki w domu: dojrzałam do tego, by ograniczyć nie tylko liczbę książek, ale także otaczających rzeczy oraz by przerobić jak najwięcej włóczek i materiałów. Efektem tego było wystawienie kilku przedmiotów na aukcje Charytatywnych Allegro dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, co raz, że spowodowało zwolnienie miejsca, to jeszcze dało mi dziką satysfakcję, ponieważ lubię WOŚP i staram się wspierać fundację, jak tylko mogę. Wszystko, co wystawiłam, zostało wylicytowane (yesss). Poza przewracaniem chałupy do góry nogami dodatkowo zajmowałam się planowaniem wyjazdów. W styczniu odwiedziłam aż trzy nowe miasta – Otwock (w końcu! Po tylu latach!), urodzinowo Bratysławę oraz niespodziewaną Trnawę, gdzie miałam okazję odwiedzić Cafe Synagoga, bóżnicę przekształconą w kawiarnię. O […]

Petra Hůlová, „Macocha”

Kolejna powieść Hůlovej na polskim rynku! Od mojego ostatniego spotkania z twórczością tej pisarki (z nią samą też, byłam kiedyś na spotkaniu we Wrzeniu Świata) minęło kilka lat. Byłam wtedy tuż po lekturze Plastikowego M3, czyli czeskiej pornografii – powieści, którą raz na jakiś czas czytam fragmentarycznie, dość regularnie do niej powracam (co w moim przypadku jest baaaardzo rzadkie). Plastikowe M3 bardzo przypadło mi do gustu, a zwłaszcza osoba głównej bohaterki, dlatego też jak przeczytałam, że w Macosze pierwsze skrzypce gra także ekscentryczna i ciut szalona kobieta, od razu wiedziałam, że nie mogę, no nie mogę przejść obok tej nowości obojętnie. Jako słowo wstępu niech posłuży wyżej wspomniany opis z okładki: Bohaterka Macochy, niestroniąca od alkoholu autorka wysokonakładowych romansów, prowadzi swój ekspresyjny monolog […]

Przeczytane w listopadzie 2017

Listopad – miesiąc wdrażania się w nową pracę, poprzedzony radosnym bezrobociem, na którym hasałam po świecie i robiłam wszystko to, na co wcześniej nie miałam czasu albo chęci. Opierdzielałam się, plus zrobiłam sobie tatuaż ^^ Efekt trzygodzinnej dłubaniny w nodze tutaj. Po wygojeniu wygląda o wiele lepiej. Wracając do tematu głównego – listopad mogę podsumować jako miesiąc przyzwyczajania się do porannego wstawania i jeżdżenia SKMką do Sulejówka (nie jest tak źle, może dlatego, że w SKMce nie trzęsie tak, jak w normalnym pociągu, co dla mnie jest OK. Choroba lokomocyjna u niektórych nie przechodzi z wiekiem…), wykańczania projektów rękodzielniczych (trzy komplety czapka+komin), stopniowego likwidowania sterty czeskiej prasy, nadrabiania zaległości towarzyskich oraz innych, drobnych spraw. Mi szara rzeczywistość nie grozi. Myślałam, […]

Przeczytane w październiku 2017

Ech, październik. Miesiąc załatwiania rozmaitych spraw, przygotowań do zmiany pracy oraz biegania po lekarzach (wszystkie badania kontrolne złożyły się akurat na ten sam miesiąc, do tego od jakiegoś czasu regularnie odwiedzam dentystkę… Nie nudzę się). Podsumowanie miało powstać zdecydowanie wcześniej, ale przez pierwsze dni listopada byłam na radosnym bezrobociu, które w większości spędziłam poza domem. Także sami rozumiecie ^^’ W ubiegłym miesiącu nie przeczytałam zbyt wiele wbrew pozorom. Część tego, co znajdziecie poniżej, zaczęłam już we wrześniu, ale nie zdążyłam paru tytułów skończyć. Tak na marginesie to dostaję sporo wiadomości z zapytaniem, jak udaje mi się znaleźć tyle czasu na czytanie. Muszę powiedzieć, że niektórzy z Was mocno mi schlebiają, ale naprawdę nie ma potrzeby – wszystko jest do zrobienia, […]

Przeczytane w maju 2017

W maju dostałam pierwszą porządną porcję słońca w tym roku. Było to słońce we Włoszech; podczas wyjazdu służbowego w Jesolo napracowałam się, ale także wygrzałam i wymoczyłam nogi w Morzu Śródziemnym. Było mi to potrzebne – słońce, sporo pracy, ale także to powietrze, morze, przyroda… Nigdy wcześniej nie byłam we Włoszech, jestem przekonana, że wrócę tam jeszcze wiele, wiele razy. Chociażby dla klimatu. Ubiegły miesiąc to także trzy nowe synagogi (weneckie!), dwa nowe miasta (właśnie Jesolo i Wenecja), a także sporo dziergania i różnych warszawskich przygód. Czytelniczo wypadł o wiele lepiej, niż poprzedni. Nie dość, że zaczęłam więcej rzeczy, to jeszcze ruszyłam dość przykurzony stos literatury czeskiej. Plany na czerwiec – rozprawić się ze wszystkimi pożyczonymi i obiecanymi komuś książkami. […]

Jáchym Topol, „Warsztat diabła”

Słówko wprowadzenia – to moja szósta książka tego autora. Wpierw była Siostra, przez którą brnęłam chyba parę miesięcy (uparłam się, że skończę), Supermarket bohaterów radzieckich (może kiedyś doczeka się tutaj szerszego omówienia), Droga do Bugulmy, Anioł (niewielka rzecz, którą można analizować godzinami. Na niej się tego tak naprawdę uczyłam…) oraz Nocna praca, po której rozstałam się z Topolem na ponad trzy lata. W sumie nie wiem, dlaczego; z tytułu na tytuł umacniało się we mnie przekonanie, że to bardzo dobry pisarz, o którym pisać nie tyle warto, co wręcz należy. Pojęcia nie mam, czemu nie przeczytałam Warsztatu diabła niedługo po premierze. Jakoś się nie złożyło ani wtedy, ani pół roku, rok później… Kiedyś jednak musiał nastąpić moment zaopatrzenia się we własny […]

Przeczytane w marcu 2017

Marzec był dla mnie naprawdę dobry. Dużo dziergałam (efekty znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj – z poduszki jestem naprawdę zadowolona), czytałam, organizowałam. Doprowadzałam się też do porządku pod względem psychicznym, luty dał mi popalić. Masę czasu spędzałam sama lub tylko z mężem i psem. Teraz czuję się świetnie i jestem gotowa na wiosenne szaleństwa: już niedługo upragniony wyjazd na Białoruś, nie mogę się doczekać! Rozkręciłam się z czytaniem, marzec kończę z wynikiem czternastu tytułów. Wow. W związku z tym mała rada – jeżeli nie jesteście zainteresowani którymś opisem, przewińcie stronę do kolejnego tytułu. Jeżeli moje zaczytanie będzie się utrzymywało na podobnym jak teraz poziomie to wrócę do pisania oddzielnych tekstów, przynajmniej na temat części książek. Naprawdę, ruszyłam z kopyta, sporo się […]