Przeczytane w marcu 2017

Marzec był dla mnie naprawdę dobry. Dużo dziergałam (efekty znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj – z poduszki jestem naprawdę zadowolona), czytałam, organizowałam. Doprowadzałam się też do porządku pod względem psychicznym, luty dał mi popalić. Masę czasu spędzałam sama lub tylko z mężem i psem. Teraz czuję się świetnie i jestem gotowa na wiosenne szaleństwa: już niedługo upragniony wyjazd na Białoruś, nie mogę się doczekać! Rozkręciłam się z czytaniem, marzec kończę z wynikiem czternastu tytułów. Wow. W związku z tym mała rada – jeżeli nie jesteście zainteresowani którymś opisem, przewińcie stronę do kolejnego tytułu. Jeżeli moje zaczytanie będzie się utrzymywało na podobnym jak teraz poziomie to wrócę do pisania oddzielnych tekstów, przynajmniej na temat części książek. Naprawdę, ruszyłam z kopyta, sporo się […]

Przeczytane w styczniu 2017

W styczniu miałam na głowie kilka spraw, niemniej jednak udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy. Postanowiłam, że w 2017 roku uda mi się po raz pierwszy od kilku lat przełamać liczbę stu przeczytanych książek/komiksów i muszę przyznać, że w ubiegłym miesiącu szło mi to całkiem nieźle. Zresztą, sami zobaczcie. Zdjęcie w nagłówku jest podsumowaniem tego, co uskuteczniałam przez cały styczeń – planowanie, porządkowanie, zapisywanie, okiełznywanie kalendarza. Dużo, dużo pisania. Jest to trzecie podsumowanie czytelnicze na blogu, poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.   Przeczytane w styczniu 2017 (kolejność przypadkowa):   Andrzej Szczypiorski, Początek Pierwsza książka w tym roku. Niecałe trzysta stron, które męczyłam ponad dwa tygodnie. Maksimum treści w minimalnej liczbie słów. Moim zdaniem jedna z najważniejszych pozycji o Holokauście, […]

Witold Szabłowski, „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia”

Od razu uprzedzam, moja opinia na temat tej książki może być mocno dziwna. Czytałam ją bowiem podczas robienia tatuażu na Łódź Tattoo Konwent. Nie wiem, co wywoływało wśród oglądających mnie większy szok – fakt, że robię sobie niekompletny rękaw, czy to, że czytam w trakcie zabiegu. Dziwność opinii może wynikać z tego, że człowiek w trakcie robienia tak dużego tatuażu nie jest do końca przytomny, organizm różnie reaguje. Także jakby co, zostaliście ostrzeżeni. Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia mieli swoją premierę na początku września tego roku. Wcześniej Polska żyła filmem Wołyń (nie widziałam, w najbliższym czasie nie zamierzam, ale kiedyś na pewno obejrzę). Odkąd pamiętam, o rzezi wołyńskiej wspominało się rzadko, zaczęto o niej mówić jakoś w okolicach premiery Wołynia. Na równi z ciągle wałkowaną […]

Przeczytane w listopadzie 2016

Czytam zrywami. Bywają tygodnie, że nie przeczytam ani jednej książki, po czym następuje miesiąc nadrabiania – jakby mój mózg potrzebował robić sobie raz na jakiś czas maratony. Listopad był takim miesiącem, kiedy to przez długi czas zmagałam się z jedną powieścią, by potem ruszyć z kopyta. Dobra passa trwa, zobaczymy, czy się nie skończy przed styczniem. Podoba mi się ten stan, kiedy przestawiam książki na półce, zastanawiając się, którą z nich wezmę do ręki po tym, jak skończę poprzednią. Zeszły miesiąc to także początek fazy na literaturę polską, zwykle przeze mnie zaniedbywaną. Przeczytane w listopadzie 2016 (kolejność przypadkowa):   Mo Yan, Klan czerwonego sorga – wiele, wiele lat zbierałam się do innych powieści tego chińskiego noblisty. Na pierwszym roku studiów […]

Anita Halina Janowska, „Krzyżówka”

[instagram url=https://www.instagram.com/p/BE0pxJmzDhO/] W.A.B., Warszawa 2010 Liczba stron: 197 Źródło: prezent 🙂 Niespodziewane prezenty pokazują nowe horyzonty. Czemu wcześniej nie zainteresowałam się tymi, których przed i w czasie wojny nazywano mieszańcami? Wpis dedykowany Danielowi Gratkowskiemu, osobie, która nie dość, że sprezentowała mi Krzyżówkę, to jeszcze zostawiła w niej najpiękniejszą dedykację świata 🙂

Odkryłam Henryka Grynberga! – Zapomniane recenzje (4)

Podczas studiów i niezliczonych godzin spędzonych na przeglądaniu książek w BUWie wielokrotnie słyszałam nazwisko Henryka Grynberga. Nigdy jednak nie udało mi się zmotywować do przeczytania chociaż jednej z jego książek. Trudno mi wytłumaczyć, dlaczego, a tym bardziej, co sprawiło, że zabrałam się za jego twórczość dopiero pod koniec pisania pracy magisterskiej. Niewątpliwie jednym z ważnych impulsów był fakt upolowania Żydowskiej wojny i Zwycięstwa na wyprzedaży w Carrefourze (zaiste, ileż to razy zdarzyło mi się trafić na perełki podczas zwyczajnego nurkowania grzebania przeszukiwania zawartości pudeł z tanią książką). Wreszcie coś autorstwa Grynberga trafiło pod mój dach. Niedługo po zakupie przypomniałam sobie, że w domu rodziców gdzieś leży inna jego książka, znaleziona wśród odrzutów bibliotecznych. Dlatego też dzisiaj czwarty wpis pokutny z […]