Jaki był rok 2016?

Wpis ten zaczęłam tworzyć już szóstego stycznia 2016, powalona poziomem absurdu w drugim tomie Pomnika cesarzowej Achai Andrzeja Ziemiańskiego. Od paru lat staram się pod koniec roku wymieniać chociaż jeden tytuł książki, której szczerze nie polecam. Tak dla potomnych. I tego czegoś szczerze nie polecam. Fuj. *** Być może moje podsumowanie minionego roku czytacie jako jedno z ostatnich, setne z kolei, nie wiem. Zauważyłam, że tego typu teksty reasumujące czyjeś dokonania lub dowolną rzecz, która miała miejsce w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, zaczęły się pojawiać w moim newsfeedzie na Faceboooku już w połowie grudnia. A przecież rok trwał. Wyznaję zasadę, że najlepiej podsumowuje się coś, co już się skończyło. Dlatego też pozostawiłam zbieranie do kupy swoich przeżyć i przemyśleń na […]

Przygody Czechożydka w Szkocji sezon pierwszy (2)

Ustanowiliśmy z Jakubem nową świecką tradycję: jeździć co roku do Szkocji. Jeżeli będziemy realizować nasze zamiary co do zwiedzania przez najbliższe dwa-trzy lata, to szybko objedziemy cały obszar. Trzymajcie kciuki. Dziś kontynuacja pierwszego sezonu Przygód Czechożydka w Szkocji (poprzednią część znajdziecie tutaj). W skrócie: Przygody Czechożydka w Szkocji (sezon pierwszy) to cykl podróżniczo-humorystyczny o tym, jak mały polski nieogar pojechał w podróż poślubną do Szkocji (co za niespodzianka, nie?) i wszystkim się zachwyca. Rzecz się działa w roku 2015, kiedy PiS doszedł do władzy, a ja dokańczałam pracę magisterską. Have fun.

Przygody Czechożydka w Szkocji sezon pierwszy (1)

Miałam opublikować ten i następny wpis traktujący o moich perypetiach w Szkocji już dawno temu, ale z ambitnych planów wyszło to, co zwykle. Korzystając z okazji, że podczas mojej ostatniej wizyty w Glasgow, która miała miejsce prawie dwa tygodnie temu narodził się drugi sezon Czechożydkowych przygód, publikuję od razu to, co trafiło na Facebooka przed rokiem. Przygody Czechożydka w Szkocji to podróżniczo-rozrywkowy cykl wpisów na moim prywatnym profilu na Facebooku. Przygody może nie były Bóg wie jak spektakularne i odkrywcze, ale sami wiecie, że mały krok dla wielu ludzi często może być wielkim krokiem dla Doroty. W przypadku wyjazdu do Szkocji tych wielkich kroków było wiele – po raz pierwszy na przykład leciałam samolotem. Przeżyłam, polubiłam, w tym roku wylatałam […]

Jak spędzić cztery dni w Wilnie i przeżyć [PORADNIK]

Fama głosi, że Polaków chcących jechać na Litwę w celach turystycznych (o zarobkowych fama nie wspomina) mogą spotkać rozmaite nieprzyjemności. Od krzywych spojrzeń począwszy, skończywszy na ostracyzmie i wpierdolu niewielkich aktach przemocy fizycznej*. Wiecie, nacjonalizm kwitnie wszędzie i przybiera różne formy. Jako człowiek z wyższym wykształceniem i lekkim stopniem podejrzliwości wobec tego, co famy głoszą, nie bardzo w to wszystko wierzyłam. Ba, myślałam, że przecież mamy dwudziesty pierwszy wiek i na pewno ktoś to wszystko po prostu zmyślił. Postanowiłam więc sprawdzić, czy pogłoski o złym traktowaniu polskich turystów w takim Wilnie są prawdą. Na miejscu okazało się, że można być Polakiem, przyznawać się do swojego pochodzenia i przeżyć. A także świetnie się bawić. Jako, że jestem Czechożydkiem uczynnym i pomocnym, […]

Odczarować Radom (5.06.2016)

Sezon wakacyjny w pełni. Zarówno ja, jak i część moich znajomych spędzamy długie godziny na planowaniu rozmaitych wojaży (chociaż ja rozpisuję sobie także powakacyjne, ale nikt nie powiedział, że jestem normalna). Wiecie, jak to w życiu bywa: część wyjazdów człowiek planuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, inne zaś spadają mu na głowę jak grom z jasnego nieba, stawiając go przed dwiema opcjami: mieć spokojny weekend lub jeździć i zwiedzać świat. Pod koniec maja rozmawiałam ze swoją znajomą Agatą (Agata prowadzi kanał na YouTube, opowiada mądre rzeczy o chodzeniu na siłownię. Oglądajcie Agatę, warto) na temat wypadu do Radomia. Pomysł na pierwszy rzut oka szalony i beznadziejny (bo przecież nic w tym Radomiu nie ma, grzmią Internet i mój mąż) trafił na podatny grunt. Zresztą, […]

Co warto zobaczyć w Pradze? (cz.1)

Część z Was pytała/prosiła/żądała/niepotrzebne skreślić o wpis typowo turystyczny dotyczący Pragi. Wiecie, takie must see, coś, co każdy musi zobaczyć, bo inaczej jego wyjazd do stolicy Czech nie będzie miał żadnego sensu. Jako, że Wasze życzenia są dla mnie rozkazem*, spieszę z pomocą. Przed Wami część pierwsza mocno subiektywnego (aczkolwiek starałam się, żeby nie było!) zestawienia praskich miejsc i zabytków. Coś, co każdy powinien zobaczyć… I na pewno by zobaczył, gdyby pojechał na wycieczkę zorganizowaną. A jako, że jestem zwolenniczką organizowania wyjazdów samemu, opowiem Wam, jak fajniej zwiedzić samemu najważniejsze zabytki Pragi. 😉 Albowiem wycieczki zorganizowane nie dadzą Wam tyle frajdy, co samotne oglądanie!

Co dorosły znajdzie w Kazimierzu Dolnym (26-28.05.2016)

Od czasu powrotu z Brna nie mogłam usiedzieć w miejscu. Marzyłam o tym, by znowu spakować torbę podróżną i zostawić Warszawę chociaż na dwa dni. Powstrzymywała mnie przede wszystkim chęć zaoszczędzenia dni urlopowych, poza tym mam przed sobą tygodniowy wyjazd do Pragi z Kubą, wypadałoby posiedzieć chociaż przez chwilę w domu… W dodatku nie przychodził mi do głowy żaden konstruktywny pomysł na spędzenie kilku dni poza stolicą. Okazja nadarzyła się sama. Nagle na nieco ponad tydzień przed Bożym Ciałem zorientowałam się, że owo święto wypada w czwartek. Co na upartego daje długi weekend… Niewiele myśląc poinformowałam wszystkich wokół, że rzucam Warszawę; zaraz potem pojawiła się jednak wcześniej wspomniana kwestia – gdzie pojechać? Szczęśliwym zbiegiem okoliczności błyskawicznie przypomniałam sobie o tym, że […]

Brneńskie perypetie trójki blogerów, czyli jak podróżowaliśmy do Agnieszki (7-8.05.2016)

Wybierałam się do Brna od paru lat. Brak mojej wizyty w tym mieście motywuję faktem, iż najczęściej zwyczajnie nie było mi ono po drodze. Dlatego też postanowiłam wykorzystać najbliższą okazję do wyjazdu – nie czekać, nie zastanawiać się, tylko spakować torbę i jechać. Moja przyjaciółka Agnieszka od kilku miesięcy przebywa w małej miejscowości oddalonej od Brna o kilkanaście kilometrów. Zapraszała mnie do siebie od jakiegoś czasu – jak się zapewne domyślacie, zaproszenie zostało przyjęte już dawno temu. Aga jednak nie domyślała się, że nie przyjadę sama… 😉 Moi drodzy, oto przed Wami historia kooperacji blogerskiej w składzie ja, Mantas Gmitrzuk (Podróże Mantasa) oraz Daniels Gratkovskis (Legendy Naszej Wsi). Innymi słowy, parafrazując Jáchyma Topola w Supermarkecie bohaterów radzieckich, jak podróżowaliśmy do […]

Spacer po nowym cmentarzu żydowskim w Łodzi (17.04.2016)

Szaleję! W ciągu zaledwie dwóch tygodni zobaczyłam aż trzy istniejące* żydowskie cmentarze! A zanosi się na to, że będzie ich więcej w tym roku… Dobrze, nie wyprzedzajmy faktów, skupmy się na tym, co widziałam. Po nekropoliach w Białymstoku oraz Tykocinie przyszedł czas na… Łódź. Zapytacie, skąd ten pomysł? Otóż wybierałam się na łódzki kirkut od bardzo dawna (podczas pierwszego wyjazdu do Łodzi niestety nie miałam czasu się tam udać). W którymś momencie doszłam do wniosku, że skoro już zdecydowałam się podróżować samotnie (czego dowodem jest wypad do Białegostoku), to czemu by nie wyskoczyć na jeden dzień do Łodzi? Wiecie, pojechać z samego rana, pochodzić po cmentarzu, zjeść obiad i wrócić do Warszawy? Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie musiałam jechać sama. Dlatego […]