Przygody Czechożydka w Szkocji sezon pierwszy (2)

Ustanowiliśmy z Jakubem nową świecką tradycję: jeździć co roku do Szkocji. Jeżeli będziemy realizować nasze zamiary co do zwiedzania przez najbliższe dwa-trzy lata, to szybko objedziemy cały obszar. Trzymajcie kciuki. Dziś kontynuacja pierwszego sezonu Przygód Czechożydka w Szkocji (poprzednią część znajdziecie tutaj). W skrócie: Przygody Czechożydka w Szkocji (sezon pierwszy) to cykl podróżniczo-humorystyczny o tym, jak mały polski nieogar pojechał w podróż poślubną do Szkocji (co za niespodzianka, nie?) i wszystkim się zachwyca. Rzecz się działa w roku 2015, kiedy PiS doszedł do władzy, a ja dokańczałam pracę magisterską. Have fun.

Przygody Czechożydka w Szkocji sezon pierwszy (1)

Miałam opublikować ten i następny wpis traktujący o moich perypetiach w Szkocji już dawno temu, ale z ambitnych planów wyszło to, co zwykle. Korzystając z okazji, że podczas mojej ostatniej wizyty w Glasgow, która miała miejsce prawie dwa tygodnie temu narodził się drugi sezon Czechożydkowych przygód, publikuję od razu to, co trafiło na Facebooka przed rokiem. Przygody Czechożydka w Szkocji to podróżniczo-rozrywkowy cykl wpisów na moim prywatnym profilu na Facebooku. Przygody może nie były Bóg wie jak spektakularne i odkrywcze, ale sami wiecie, że mały krok dla wielu ludzi często może być wielkim krokiem dla Doroty. W przypadku wyjazdu do Szkocji tych wielkich kroków było wiele – po raz pierwszy na przykład leciałam samolotem. Przeżyłam, polubiłam, w tym roku wylatałam […]

Jaki był rok 2015?

Oj, działo się. Momentami aż za dużo! Moi drodzy, zaczęłam rozmyślać nad tym wpisem już w październiku podczas podróży poślubnej do Szkocji. Wracanie pamięcią do tych wszystkich momentów, które w jakimś stopniu wpłynęły na moje funkcjonowanie dawało mi swoistą ulgę, ale także skłaniało do refleksji. W moich wyobrażeniach rok 2015 miał wyglądać zupełnie inaczej. Tymczasem sprawy potoczyły się w niecodzienny i niespodziewany sposób… Spełniła się moja cicha nadzieja ze stycznia: wszystko to, w co się zaangażowałam, było ekscytujące. 🙂 Jako ilustracje niech posłużą moje ulubione zdjęcia, zrobione właśnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Czechożydkowe tipy na podróż po Szkocji :)

Chyba najmniej poważny ze wszystkich wpisów dotyczących podróży poślubnej, gdzie udowodnię, że mimo wyższego wykształcenia ja i mój mąż miewamy zaćmienia umysłu. Moi drodzy. Ten tekst może dla wielu nie będzie zbyt odkrywczy, niemniej jednak mam nadzieję, iż komuś pomoże podczas pobytu w Szkocji. W Wielkiej Brytanii w ogóle. My z Jakubem pojechaliśmy tam kompletnie zieloni, nie wiedząc (i nie pamiętając) wielu ważnych rzeczy, teraz więc chcemy podzielić się doświadczeniem. Wyspy brytyjskie bowiem to nie kontynent, czasem można się nieźle zdziwić. Dlatego też (w kooperacji z własnym mężem) przedstawiam Wam listę tipów podróżniczych, które może nie ratują życia, ale znacznie je ułatwiają. Niech jako ilustracje posłużą mniej lub bardziej dowciapne zdjęcia, zrobione przez moją osobę. [instagram url=https://instagram.com/p/9JkD20TDvY/]

Czechożydek na tropie – poszukiwanie żydowskich akcentów w Szkocji

Wiecie, że Szkocja była pomysłem Kuby. To On od urodzenia marzył o tym, by tam pojechać, zobaczyć zamki, wzgórza, krajobrazy. Mnie bardziej ciągnie na wschód, w kierunku Ukrainy, Litwy, Białorusi. Zgodziłam się jednak polecieć w podróż poślubną do Glasgow właśnie*, ponieważ chciałam zrealizować marzenie swojego męża. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie spróbowała znaleźć śladów żydowskiej obecności. 😉 Jakub załamywał ręce wielokrotnie, zarzekał się, że nigdzie ze mną nie pójdzie, pytał, czy ja zawsze muszę szukać Żydów i czy nie mogę chociaż raz od nich odpocząć… Chyba wiecie, jaka była moja odpowiedź. 😉 [instagram url=https://instagram.com/p/83KAnXTDi7/]

Aberdeen, Granitowe Miasto (23.10.2015)

Na Aberdeeen uparłam się ja. Przede wszystkim podoba mi się nazwa tego miasta, byłam także ciekawa, co się w nim znajduje, jak wygląda. Powiedzieć, że jechałam w ciemno, to stanowczo za mało – jedyne, co wiedziałam o Aberdeen to fakt, iż jest nad morzem. I że ma synagogę 😉 #zwiedzanieczechożydka Wiecie, czasami mam przeczucie, że w danym miejscu znajdę coś ciekawego. Nie wiem, skąd się to przeczucie bierze, dlaczego ciągnie mnie w tak nietypowe tereny (upierałam się m.in. na Cieszyn i Ostrawę, nie bardzo wiedząc, co tam właściwie jest). Cóż, w przypadku Aberdeen przeczucie trochę mnie zawiodło, ale konieć końców nie było tak źle. [instagram url=https://instagram.com/p/9OEeNDTDs0/]

Co można zobaczyć w Fort William? (21.10.2015)

Pytanie z tytułu notki zadawałam sobie wielokrotnie jeszcze podczas pobytu w Polsce. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym mieście, nie wiedziałam, co się w nim tak właściwie znajduje i czemu tam ciągnie Kubę. Pojechałam więc do Fort William, nie wiedząc absolutnie nic na temat tego miejsca. Raz na jakiś czas można sobie zrobić niespodziankę i wyruszyć gdzieś bez żadnego przygotowania ani zaplecza informacyjnego. 🙂 [instagram url=https://instagram.com/p/9Iov39TDnp/]

Z wizytą w stolicy Szkocji – Edynburg (17-18, 20.10.2015)

Czymże by była objazdówka po Szkocji, gdyby nie wizyta w jej stolicy, Edynburgu? Niczym, sami przyznacie mi rację. Edynburg okazał się być tak ciekawym miastem, że pojechaliśmy tam w sumie nie jeden, nie dwa, ale aż trzy razy (tacy byliśmy szaleni). Chociaż i tak odnoszę wrażenie, że w przypadku Edi* tydzień pobytu byłby idealny, bo zobaczyliśmy ledwie ułamek tego, co to miasto ma do zaoferowania… [instagram url=https://instagram.com/p/880DC7TDoz/]

Nad pięknym szkockim jeziorem – Loch Lomond (16.09.2015)

Szkocja zapiera dech w piersiach. W moim przypadku zwłaszcza – dużo świata nie zwiedziłam, jakoś nie było okazji, także zachwycam się nieustannie, właściwie nie mając wielkiego porównania ^^’. Pierwszy lot w życiu zniosłam dobrze chyba tylko dlatego, że ciągle zerkałam przez okno i zachwycałam się widokami, nie zwracając uwagi na cokolwiek innego. Ach, te szkockie pola widziane z góry… Posiedzieliśmy kilka dni w Glasgow, rozeznaliśmy się w okolicy i postanowiliśmy udać się w pierwszą podróż za miasto. Padło na okolice jeziora Loch Lomond, gdzie czekało na nas m.in. oceanarium oraz coś w rodzaju centrum ptaków drapieżnych. Jeżeli będziecie w Glasgow, koniecznie tam jedźcie! Warto! Zwłaszcza, że to mniej niż godzina jazdy w jedną stronę 🙂 Takie tam z jeziorem. #lochlomond […]

Glasgow jako destynacja podróży poślubnej. Dlaczego? (13-27.10.2015)

Pozdrowienia ze Szkocji! Wpis ten (podobnie, jak każdy następny, jak będzie z publikacją reszty, zobaczymy) powstaje w naszej tajnej bazie w Glasgow, zwanej także wynajętym przez Airbnb mieszkaniem. Korzystam z drugiego już dnia chilloutu i piszę. Moi drodzy, część z Was zapewne zastanawia się, co Szkocja ma wspólnego z a) mną i Kubą, b) moim czechożydołactwem, c) Blogogodami. Dlaczego zdecydowaliśmy się na podróż poślubną do miejsca, gdzie najliczniejszą mniejszość narodową stanowią Polacy i gdzie ludzie raczej jeżdżą za chlebem, a nie po to, by zwiedzać? Ten wpis ma na celu wyjaśnienie naszej decyzji oraz pokazanie, że podróż poślubna nie musi być sztampowym wyjazdem, organizowanym przez biuro podróży. Mój i Jakuba pomysł był prosty: oby było ekscytująco! Szkocja. Nie pada. Jest […]