Miesiąc z Hanną Krall – brak słów

W sierpniu zrobiłam sobie maraton książek Hanny Krall. Pomysł na to wpadł mi do głowy z parę miesięcy temu, kiedy to zorientowałam się, że dość szybko stałam się właścicielką aż dziewięciu książek bądź jej autorstwa, bądź współautorstwa. Świetna okazja, by nadrobić sporo polskich reportaży, o których słyszałam dużo dobrego. Plus idea ta wpisuje się w to, co robię raz na jakiś czas (mam na myśli m.in. miesiąc z Kafką). Przyznaję się bez bicia – znałam wcześniej tylko Zdążyć przed Panem Bogiem oraz jeden z tekstów o Apolonii Machczyńskiej, który przerabiałam w liceum. Niby nic, ale jakieś tam pojęcie miałam. Pomińmy kwestię, czy nieznajomość Krall w większym stopniu to u mnie wielki wstyd – na pewno już nim nie jest, albowiem […]

O kuracjuszach w Marienbadzie w wydaniu Teatru Żydowskiego („Marienbad”)

Oj, dawno mnie nie było w teatrze! Zdecydowanie za rzadko chodzę na jakiekolwiek przedstawienia – w tym roku byłam chyba… dwa razy? O dwóch spektaklach pamiętam. Ech, Dorota, wstydź się. O wiele częściej chodziłam do teatru za czasów studenckich (i zniżki dla studentów), po oddaniu legitymacji i rzuceniu się w wir dorosłego życia jakoś tak wyszło, że rzadko kiedy stawiałam teatr nad kinem czy koncertem. Też prawda, że niespecjalnie lubię tam sama chodzić. Nie mogłam jednak nie skorzystać z okazji, kiedy dowiedziałam się, że Teatr Żydowski będzie grał Marienbad w ramach Warszawskiego Festiwalu Kultury bez Barier 2017. Pomyślałam sobie: no, Dorota, jak teraz nie pójdziesz, to wstyd (bilety po 30 zł)! A przecież chciałaś na to iść!!!  Tak więc poszłam. Tytułem wstępu: Marienbad […]

Przeczytane we wrześniu 2017

Cóż, wrzesień był dla mnie bardzo aktywnym miesiącem. Dwa długie wyjazdy, pierwszy do Szkocji (trzeci sezon Przygód Czechożydka w Szkocji tutaj), drugi (służbowy) do Barcelony. Barcelonę poprzedzały przygotowania, już na miejscu w Hiszpanii sporo się nabiegałam na wydarzeniu zorganizowanym przez firmę. Między podróżami czytałam, ciągle coś robiłam w domu… Chyba włączył mi się tryb pani domu. Rzadka rzecz. A, i po raz pierwszy od kilku lat byłam na grzybach!!! Boże, jak mi brakowało ganiania po lesie za grzybami! *Musicie wiedzieć, że gdyby ktoś miał napisać copypastę o moim życiu, to na pewno byłaby to parodia tekstu o fanatyku wędkarstwa. Z tym, że tytuł brzmiałby ‚Moja stara jest fanatyczką grzybobrania’* Pod względem czytelniczym mam duży powód do dumy. Otóż przekroczyłam liczbę […]

Krótko o tym, jak staram się pisać bez błędów.

Wpis ten został zainspirowany przez popularny ostatnimi czasy koszmarek językowy pt. mam horom curke oraz jeden z numerów czeskiego magazynu Reportér. Magazyn ten czytam dla ciągłego powtarzania czeskiej ortografii, jakby ktoś pytał. Im dłużej siedzę w Internetach (a co za tym idzie, czytam, co inni ludzie piszą) coraz częściej zwracam uwagę na to, jakim językiem się posługuję przy codziennej komunikacji z otoczeniem. Nie mówię tutaj o tym, czy w danej chwili mówię po polsku, czesku czy angielsku (taki nieistotny szczegół, wiecie, jak mnie ktoś nie zrozumie to jego problem… A na serio to czasem trzeba mi, niestety, zwracać uwagę, bo mój mózg nie wyrabia), ale w jaki sposób posługuję się którymś z tych języków. Czy korzystam ze skrótów, używam dziwnych, często mocno […]

Przygody Czechożydka w Szkocji sezon trzeci

O matko, jak ten czas leci! Ledwie wrzuciłam poprzednią serię Przygód, a teraz publikuję już trzeci sezon! Sama nie wiem, kiedy te pół roku od momentu publikacji zleciało. O co chodzi: Przygody Czechożydka w Szkocji to podróżniczo-rozrywkowy cykl wpisów wpierw na moim prywatnym profilu na Facebooku, obecnie zaś na fanpage’u bloga. Cykl ten dotyczy, rzecz jasna, przygód przeżytych w Szkocji, głównie w Glasgow i większych miastach. Odcinki powstają na bieżąco w trakcie podróży. Jeżeli nie znacie poprzednich Czechożydkowych przygód to zapraszam do lektury pierwszego (część pierwsza/część druga) oraz drugiego sezonu. Pierwszy sezon dotyczył mojej i Jakuba podróży poślubnej, drugi zaś krótkiego wypadu do Glasgow i Edynburgu. Ten wpis poświęcony jest wyprawie, na którą wyruszyliśmy z Adamem i Dorotą w sierpniu. Ci nie dość, że […]

Avrom Bendavid-Val, „Niebiosa są puste. Odkrywanie zapomnianego miasta”

Jakiś czas temu weszłam w posiadanie omawianej dziś książki w ramach wymiany. Fakt ten ucieszył mnie, ponieważ Niebiosa są puste traktuje o Trochenbrodzie – żydowskim miasteczku na Wołyniu, w czasie wojny praktycznie startym z powierzchni ziemi. Miejsce to istnieje teraz tylko we wspomnieniach dawnych mieszkańców, ich potomków i osób zainteresowanych jego historią, a także w literaturze i filmie. O Trochenbrodzie pisałam tutaj kiedyś, przy okazji omawiania powieści Jonathana Safrana Foera pt. Wszystko jest iluminacją oraz filmu na jej podstawie.  Kiedy nadarzyła się okazja zdobycia publikacji na temat tego miasta, nie wahałam się ani chwili, brałam ją w ciemno, nie mając pojęcia, co to właściwie jest i czy coś sobą reprezentuje. #blogerskiprofesjonalizm

Przeczytane w sierpniu 2017

Podsumowanie sierpnia zaczęłam pisać już wczoraj rano – o mamo, ile ja rzeczy przeczytałam! O ilu muszę Wam koniecznie opowiedzieć! To był naprawdę dobry miesiąc pod względem czytelniczym, zwłaszcza, że przekroczyłam dziewięćdziesiątkę przeczytanych w tym roku książek. W chwili pisania tego tekstu mam na koncie 94 (skończone i nieskończone – tych ostatnich jest malutko, bo chyba trzy albo cztery) tytuły. Wow. Powód do dumy. Jeżeli chodzi o pozaczytelnicze sprawy to którejś soboty udałam się z bratem do miejsca pamięci na terenie obozu zagłady Treblinka. Będzie z tego relacja, zdecydowanie jest o czym pisać. Na razie wspomnę tylko, że przed wycieczką należy się nastawić na to, że zwiedzanie potrwa parę godzin. Mimo, iż z obozu zagłady nie zachowało się praktycznie nic, zaś […]

Marcin Wicha, „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”

Zarejestrowałam pojawienie się tej książki na polskim rynku. Dość szybko, jak na mnie, bo tuż po premierze. Zarejestrowałam, zerknęłam na opis, pomyślałam: Aha, dobra, zapamiętać, przeczytać za jakieś kilka lat, jak sobie o tym przypomnę lub jak się nawinie. No co. Przy moim przemiale i robieniu pierdyliarda list typu „Przeczytać w miarę szybko, czyli w ciągu dwóch lat” czasem muszę odsunąć lekturę czegoś nowego w czasie. Poza tym opis fabuły mnie zaciekawił tylko do tego stopnia, że odnotowałam w swojej dziurawej pamięci fakt istnienia książki i postanowiłam kiedyś, kiedyś ją łyknąć. Ale byłam głupia, moi drodzy. Z lekturą Rzeczy, których nie wyrzuciłem nie warto zwlekać!

Holka od mrtvých Židů.

Od dłuższego czasu chodził mi po głowie ten wpis. Kiedyś, dawno temu popełniłam tekst o mojej żydowskiej pasji, ale poczułam potrzebę poruszenia części tego tematu. Trochę dlatego, że na przestrzeni ostatnich kilku lat wśród moich znajomych nastąpiło wiele rotacji, wiązało się z tym wielokrotne odpowiadanie na zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Dlaczego Żydzi, zwłaszcza ci martwi? Niby od samego początku, od pierwszego wyjazdu do Oświęcimia umiem wytłumaczyć, czemu mam takie creepy dziwne zainteresowania, które jakoś nie chcą przejść z wiekiem. Ostatnio jednak (mając w perspektywie bliski wypad do muzeum w Treblince) mnie samą zaczęło zastanawiać, co takiego pcha mnie w kierunku tych wszystkich cmentarzy, obozów koncentracyjnych, miejsc kaźni ukrytych gdzieś w lesie i tym podobnych. Dlaczego to właśnie martwi, […]

Przeczytane w lipcu 2017

Lipiec, ach, lipiec! Miesiąc kolejnej Czechożydkowej wyprawy. Co prawda wyjazd nie był długi (raptem pięć dni), za to przeżyłam sporo przygód i wróciłam wypoczęta oraz pełna sił… W sensie czysto psychicznym, albowiem jazda nocnym Ecolines na trasie Ryga-Warszawa nie służy byciu w świetnej fizycznej formie. #truestory W lipcu udało mi się przede wszystkim przeżyć dwa i pół dnia w Estonii, co niby było wielkim wyczynem, ale nie do końca, bo w Tallinie (gdzie urzędowałam) ciężko jest zginąć, jeśli jest się w miarę rozgarniętym, mówiącym po angielsku turystą. Dodatkowo zwiedziłam dwa nowe miasta (Tallin i Kieś, to drugie już na Łotwie) oraz odwiedziłam ponownie Rygę (polecam ubiegłoroczny wpis o tym, co można robić w stolicy Łotwy). Jeżeli chodzi o tegoroczną liczbę […]