Przygody Czechożydka w Szkocji sezon pierwszy (2)

Ustanowiliśmy z Jakubem nową świecką tradycję: jeździć co roku do Szkocji. Jeżeli będziemy realizować nasze zamiary co do zwiedzania przez najbliższe dwa-trzy lata, to szybko objedziemy cały obszar. Trzymajcie kciuki.

Dziś kontynuacja pierwszego sezonu Przygód Czechożydka w Szkocji (poprzednią część znajdziecie tutaj).

W skrócie: Przygody Czechożydka w Szkocji (sezon pierwszy) to cykl podróżniczo-humorystyczny o tym, jak mały polski nieogar pojechał w podróż poślubną do Szkocji (co za niespodzianka, nie?) i wszystkim się zachwyca. Rzecz się działa w roku 2015, kiedy PiS doszedł do władzy, a ja dokańczałam pracę magisterską.

Have fun.

(21.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.10:
w Fort William zobaczyłam stary, opuszczony cmentarz na jakimś pastwisku. Pobiegłam więc go focić. UWAGA, TEKST BĘDZIE DŁUGI.
Kuba pobiegł za mną, ale nie dla cmentarza (i dlatego, że jego kobietę mogło coś zjeść po drodze), tylko dla stada owiec, które się pasło nieopodal.
Obfociłam, co mogłam, Kuba zażądał zdjęć owiec. Zupełnie, jakbym słyszała Annę Militz, ale to swoją drogą. Militz, pozdrawiamy Cię ze Szkocji!
Poszliśmy więc robić zdjęcia owcom. Wleźliśmy na jakiś pagórek z ławeczką, narobiliśmy zdjęć, po czym stwierdziliśmy, że fajnie by było jednak opuścić pastwisko i udać się na poszukiwanie jakiejś knajpy.
Nie dość, że się nałaziliśmy i namęczyliśmy przy omijaniu owczych kup, to jeszcze nie mogliśmy znaleźć wyjścia… Teren bowiem był otoczony płotem z drutem kolczastym…
Skończyło się na tym, że przeszliśmy przez całe pastwisko, przedarliśmy się przez krzaki (brudząc się przy tym niemiłosiernie, o podrapaniu się nie wspominam), aż w końcu przeleźliśmy triumfalnie nad najniższym fragmentem ogrodzenia, cudem unikając dodatkowego podrapania się drutem…
Tak, moi drodzy – jesteśmy tuż po ślubie, pojechaliśmy w podróż poślubną. W ramach tej podróży przedzieramy się przez krzaki na pastwisku.
Jako zdjęcie poglądowe jest fotka Samotnego Wędrowca Jakuba z cmentarza.
‪#‎czechożydekpodróżuje‬ ‪#‎całeżycienaprzypale‬

 

(22.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.11:
Miejsce akcji: jakiś supermarket w Fort William, gdzie zabijaliśmy czas w oczekiwaniu na autobus do Glasgow.
Spacerujemy między alejkami, komentujemy, wynajdujemy jakieś dziwne produkty…
WTEM dostrzegamy kilka regałów z polską żywnością. Czekolady Wedla, makaron wadowicki, gorące kubki, no powiało tęsknotą za ojczyzną…
A to wszystko w dziale Eastern European.
Że co.
Tam nie było żadnego innego żarcia, tylko polskie… Pozostawiam to Waszej opinii.
Jako zdjęcie poglądowe macie Jakuba z regałem.
‪#‎czechożydekpodróżuje‬

 

(22.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.12:
BYŁAM POD SYNAGOGĄ W GLASGOW!!!
W Glasgow znajdują się trzy synagogi. Dwie są poza miastem i musielibyśmy się przesiadać kilka razy, trzecia natomiast jest niedaleko bardzo popularnego deptaka.
Kuba strasznie marudził, ale zdecydował się ze mną pójść, bym sama nie łaziła po mieście.
Synagoga była dziś zamknięta, ale miły pan robotnik, który coś tam obok naprawiał, poradził mi umówienie się na wizytę.
Zadzwonię. Bo jak wysłałam maila do ludzi zajmujących się inną synagogą, to do tej pory nie dostałam odpowiedzi.
‪#‎czechożydekpodróżuje‬ ‪#‎jewsinscotland‬

 

(23.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.13:
Aberdeen zwane jest Granitowym Miastem, ponieważ granit jest budulcem, z którego wykonano sporą część lokalnej zabudowy. Tyle Wikipedia.
Od siebie dodam, że nikt nie wpadł na pomysł urozmaicenia przestrzeni miasta innymi kolorami. Aberdeen jest szare i dla mnie nieciekawe. Miejska zieleń nie pomaga.
Na domiar złego lokalna synagoga była zamknięta, więc zrobiłam tylko kilka zdjęć fasady. Niedobrze, no niedobrze…
Za to nazbierałam na plaży muszelek. Nagła fala co prawda zalała mi buty, ale siostra powinna być zadowolona z prezentu.
Lubię zbierać muszelki, co poradzę.
Dalsze przygody z Aberdeen jutro, wbrew pozorom nie zmarnowałam spędzonego w tym mieście czasu. Stay tuned.
‪#‎aberdeen‬ ‪#‎czechożydekpodróżuje‬

 

(24.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.14:
Tych, którzy trzymali kciuki za Czechożydka zbierającego pensy do funta informuję, iż w dniu wczorajszym dobiłam do kwoty funta i trzynastu pensów. Z czego większość zdążyłam przekazać na cele charytatywne, czyli wrzucić do puszek w charity shopach.
Jako ilustrację poglądową macie tego oto Deadpoola, który po spontanicznym zakupie przez Jakuba okazał się być skarbonką.
Wreszcie mamy do czego wrzucać drobne, które przekażemy na WOŚP. XD
‪#‎czechożydekpodróżuje‬
(na marginesie: Deadpool stał się naszą oficjalną skarbonką związaną z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Wydziergałam mu szaliczek, na którym Jakub umieścił orkiestrowe serduszko. Słuszny cel trzeba wspierać! – przypis by D.P.)

 

(24.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.15:
Pod koniec wędrówki po Aberdeen natrafiliśmy na centrum handlowe, a co za tym idzie – na sklep Hobbycraft. Oczywiście, musiałam tam pójść.
Wyszłam biedniejsza o kilka funtów, ale bogatsza o zestawy do haftu krzyżykowego (z którego jestem kompletną nogą) i do zrobienia szydełkowego borsuka (Kuba zażądał w ramach prezentu na Mikołajki, to będę robić) oraz o dwie paczki kolorowych guzików.
Hobbycraft to największy sklep dla rękodzielników, jaki w życiu widziałam.
Polecam, Czechożydek.
A Dziennik Anny Frank kupiłam w charity shopie za 50 pensów <3
‪#‎czechożydekpodróżuje‬ ‪#‎cathrynekdzierga‬

 

(25.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.16:
I nici z Loch Ness.
Pojechaliśmy do Fort William, mieliśmy mieć tam przesiadkę w inny autobus… Który nie przyjechał, bo zmienił się rozkład jazdy…
Zero informacji w internecie, zero na przystanku, dopiero jedna z pracownic przewoźnika nas poinformowała o tym, kiedy jest następny kurs.
Nie mielibyśmy jak wrócić wieczorem. ><”
Trudno się mówi, zdążyliśmy już się naoglądać dwóch innych jezior. Może jeszcze kiedyś będzie okazja ;/

 

(26.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz.17:
Dzień pakowania, Kuba się krząta, ja leżę z laptopem – mam cały dzień, zdążę.
Kuba biega z kąta w kąt w poszukiwaniu grzebienia, znajduje go i wtedy zaczyna litanię:
– Dorota, zapanuj nad swoim bałaganem! Zobacz na swój stolik, na mój, na twoim twój krem właśnie się połączył z lampką*! Co ty tam masz? Jeden kapeć…
– Bo to zrobiony kapeć (wydziergany-przypis by D.P.), drugi się robi, jak go skończę, to schowam oba do walizki.
– Weź się zastanów, zobaczysz, PiS cię dorwie, jeszcze się zdziwisz.
‪#‎kurtyna‬
Jutro wylatujemy z rana – ciekawe, co zastaniemy w kraju**.
‪#‎czechożydekpodróżuje‬

 

(27.10.2015) Przygody Czechożydka w Szkocji cz. ostatnia:
*wstań rano
*zorientuj się, że budzik był ustawiony według czasu polskiego
*wkurz się, bo wstałaś za wcześnie xD
(rok później nie popełniliśmy już tego błędu 😉 – przypis by D.P.)

 

(27.10.2015) Przygody Czechożydka po powrocie ze Szkocji część pierwsza i ostatnia:
po wylądowaniu nasi rodacy klaskali.
‪#‎kurtyna‬
Nie ma jak w domu <3

 

*Stojak od rzeczonej lampki składał się z misternie powyginanych kawałków metalu grubości mniej więcej centymetra. Postawiłam krem między nimi. 😉

**Zastaliśmy przede wszystkim naszych znajomych, którzy żartowali, że po co wracaliśmy, skoro PiS zaczął rządzić… Po ponad roku wcale mi nie jest do śmiechu.

Autor zdjęcia w nagłówku: George Hiles, wszystkie inne fotografie są mojego i Jakuba autorstwa