„Epizody z Auschwitz. 1. Miłość w cieniu zagłady”

Po X-Men: Magneto Testament przyszedł w moim życiu czas na komiks produkcji polskiej, a mianowicie pierwszy z zeszytów z serii Epizody z Auschwitz.

Wpis ten dedykowany jest Joannie Antonik, poprzedniej właścicielce mojego egzemplarza 🙂

Miłość w cieniu zagłady wchodzi w skład serii komiksów o nazwie Epizody z Auschwitz. Każdy z zeszytów skupia się na historii konkretnej osoby (bądź niewielkiej grupy) więzionej w obozie macierzystym Auschwitz i/lub Birkenau. Są to przypadki znane (ksiądz Maksymilian Kolbe) lub takie, o których z przyczyn różnych mówi się trochę mniej (jak chociażby ludzie z Sonderkommando w Birkenau; ten temat był jednak ostatnio głośny z powodu uhonorowania Oscarem Syna Szawła). Komiksy powstają przy współpracy z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, także potencjalnych hejterów informuję, iż na pewno nie ma tu mowy o propagowaniu kłamstw na temat historii obozu. 😉

Na chwilę obecną ukazały się cztery części cyklu, w moje ręce wpadła do tej pory jedynie pierwsza z nich.

***

Laikom przestrzeń obozowa niekoniecznie musi się kojarzyć z miłością. Można zadać sobie pytanie, jak to było możliwe – być więzionym w miejscu masowego mordu ludzi i jednocześnie kochać, być zakochanym? Gdzie w Auschwitz było miejsce na miłość, skoro zaledwie kilkaset metrów dalej pracowały komory gazowe i piece krematoryjne?

Im dłużej siedzę w temacie, tym częściej trafiam na przypadki rozmaitych historii miłosnych. Ze zdumieniem odkryłam kilka lat temu, że zarówno w Auschwitz, jak i Birkenau jak najbardziej było miejsce na miłość, jedno z najpiękniejszych ludzkich uczuć.

Historia Mali Zimetbaum i Edwarda Galińskiego miała miejsce. Wiele razy trafiałam na wzmianki o niej we wspomnieniach byłych więźniów Auschwitz i w opracowaniach naukowych. Nie dość, że dotyczy ona jednej z nielicznych zrealizowanych ucieczek z obozu, to jeszcze cechuje ją niezwykle tragiczny wydźwięk (to wcale nie jest spoiler, wystarczy przeczytać jakiekolwiek streszczenie komiksu w Internecie). Para zakochanych niestety została złapana po jakimś czasie, niedługo potem poniosła śmierć w obozie. Ich miłość od samego początku była przypadkiem beznadziejnym: on Polak, ona Żydówka, obydwoje uwięzieni w piekle…

Najbardziej (poza przedstawieniem historii dwojga zakochanych więźniów) podobało mi się podejście autorów do postaci Edka. Z jednej strony podkreślili oni fakt, iż Edward Galiński przebywał w obozie bardzo długo, w związku z czym nauczył się już funkcjonować w pogmatwanej rzeczywistości obozowej (co pokazuje m.in. brak oporów przy ładowaniu ciał zmarłych na wózek). Natomiast na korzyść tego bohatera przemawia moim zdaniem fakt, iż zdecydował się na ucieczkę ze swoją ukochaną, aczkolwiek wiedział, że jest to zadanie praktycznie niemożliwe do realizacji, w dodatku niebezpieczne z powodu pochodzenia Mali. Nie jest to może postać wybitnie złożona, ale ujęła mnie swoją nietuzinkowością.

Jeżeli chodzi o stronę techniczną to mam i zastrzeżenie, i pochwałę. Niespecjalnie podobała mi się kreska, czasami postaci otaczające Edka i Malę wydawały mi się groteskowe, nienaturalnie wyglądające – nie wiem, czy był to celowy zabieg, uważam, że nie. Ale pamiętajcie, moi drodzy, że kreska to kwestia gustu 😉 Z kolei pochwała dotyczy kolorystyki – nie jest ona ani zbyt jaskrawa, ani za ciemna, idealnie wpasowuje się w realia obozowe. Brawo!

W moim odczuciu pomysł na stworzenie takiej serii komiksów jest strzałem w dziesiątkę. Wiadomo nie od dziś, że ta forma przekazu potrafi często zaprezentować więcej, niż najlepiej napisana książka. Sama coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż komiksy nie są dla ludzi bez wyobraźni, wprost przeciwnie – dobrze dobrane rysunki urozmaicają tekst, a co za tym idzie, mogą nawet pobudzić wyobraźnię. Polecam.

PS I w tym momencie nasuwa mi się myśl, że może warto by było przeczytać wreszcie Maus.