Glasgow jako destynacja podróży poślubnej. Dlaczego? (13-27.10.2015)

Pozdrowienia ze Szkocji! Wpis ten (podobnie, jak każdy następny, jak będzie z publikacją reszty, zobaczymy) powstaje w naszej tajnej bazie w Glasgow, zwanej także wynajętym przez Airbnb mieszkaniem. Korzystam z drugiego już dnia chilloutu i piszę.

Moi drodzy, część z Was zapewne zastanawia się, co Szkocja ma wspólnego z a) mną i Kubą, b) moim czechożydołactwem, c) Blogogodami. Dlaczego zdecydowaliśmy się na podróż poślubną do miejsca, gdzie najliczniejszą mniejszość narodową stanowią Polacy i gdzie ludzie raczej jeżdżą za chlebem, a nie po to, by zwiedzać?

Ten wpis ma na celu wyjaśnienie naszej decyzji oraz pokazanie, że podróż poślubna nie musi być sztampowym wyjazdem, organizowanym przez biuro podróży. Mój i Jakuba pomysł był prosty: oby było ekscytująco!

Szkocja. Nie pada. Jest pięknie. #blogogody #scotland #cathrynekpodróżuje #szkocja #Glasgow

A photo posted by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Wspomniałam już w pierwszym wpisie na temat Blogogodów,  że do wyboru były dwa miejsca: Szkocja i Izrael. Nie wiem, co musiałabym zrobić, by mój świeżo poślubiony mąż raczył postawić stopę na izraelskiej ziemi – doszłam do wniosku,że kłótnie nie mają sensu. Żydzi to nie Jego klimaty, wiem, za kogo wyszłam za mąż, dam sobie spokój. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Pozostała druga, szkocka opcja, marzenie Jakuba. Mój stosunek do Szkocji był pozytywny, ale nigdy nie zastanawiałam się nad wyjazdem w te konkretne strony. Po namyśle stwierdziłam, że co mi szkodzi, w Szkocji też są Żydzi ;), będzie fajnie, poza tym Kuba będzie miał radochę.

W miarę upływu czasu plany dotyczące wyprawy nabierały kształtów, a mi coraz bardziej podobała się wizja wyjazdu na wyspy. Byliśmy bardzo szczęśliwi, kiedy dowiedzieliśmy się, że Wizz Air chce nam pomóc w realizacji całego przedsięwzięcia za pomocą biletów lotniczych na trasie Warszawa-Glasgow-Warszawa. Złośliwych oraz tych, co twierdzą, iż Wizz zasponsorował nam cały wyjazd informuję, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na opłacenie nam całego wyjazdu – składa się na to wszystko zbyt wiele szczegółów, nasze koncepcje zmieniały się co chwila w miarę dopływu pomysłów i tipów podróżniczych… Ileż to razy sami modyfikowaliśmy plany już po przylocie do Glasgow 😉

Pierwszy w życiu lot samolotem przeżyłam, bardzo mi się podobało. Ba, stwierdzam, że to lepsza forma podróżowania niż autokar – zwłaszcza dla osób z chorobą lokomocyjną, takich, jak ja.

Glasgow przywitało nas piękną pogodą (w Warszawie była mżawka i zimny wiatr, a na wyspach mocno zaskoczyło nas słońce). Tuż po przylocie udało nam się znaleźć w ekspresowym tempie… informację turystyczną (wiecie, sama nie latam, ale informacji turystycznej bym się nie spodziewała na lotnisku), gdzie nie dość, że dostaliśmy masę darmowych przewodników po miastach, do których chcieliśmy jechać, to jeszcze zostaliśmy zasypani wręcz wskazówkami oraz podróżniczymi tipami. Gdyby nie pani z informacji turystycznej, na bank byśmy się pogubili i dotarli do naszego mieszkania późną nocą.

Glasgow, ach, to ty. #Glasgow #szkocja #scotland #cathrynekpodróżuje

A photo posted by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Glasgow jest miastem, które ma swój urok. Szczególnie mnie urzekła zabudowa, inna niż ta, którą widziałam w Polsce i Czechach. Nie będę się rozpisywać, że w sumie to nic dziwnego, u nich przecież wszystko jest inne, to kraj wyspiarski i tak dalej, niemniej jednak przechadzanie się między kamienicami lub domkami jednorodzinnymi w stylu tych z cyklu o Harrym Potterze stanowi tutaj jedną z moich ulubionych rozrywek.

Wspomniałam już o tym, że zakwaterowanie znaleźliśmy przez Airbnb. Wynajmujemy pokój z dostępem do łazienki i kuchni w zwyczajnej kamienicy, jakich pełno tutaj. W cenę mamy wliczone śniadania, natomiast gratis dostajemy codziennie masę sympatii, odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące okolicy i załatwiania różnych spraw (typu „gdzie kupić przejściówkę do kontaktu”) oraz drobne prezenty pod postacią ciastek 🙂 #przekupstwoblogerów

Jeżeli ktoś z Was będzie szukał sprawdzonego noclegu w Glasgow, to niech się odzywa, podeślemy szczegóły. Zwłaszcza, że okolica jest genialna – blisko do centrum, do części zabytków, wieczorem jest cicho i spokojnie.

Streetart w #Glasgow. #cathrynekpodróżuje #szkocja #scotland #streetart

A photo posted by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Skoro już wspomniałam o zabytkach… Glasgow nie jest miastem na jednodniową wizytę. O nieeee! Kochani, gdybyśmy wybrali Edynburg jako naszą bazę noclegową, prawdopodobnie pominęlibyśmy podczas zwiedzania Glasgow bardzo dużo miejsc.

Moim ulubionym muzeum stało się Kelvingrove Art Gallery and Museum – największe muzeum w Glasgow oraz drugie pod względem wielkości, jakie widziałam w Szkocji. Ekspozycja jest, co prawda, trochę chaotycznie rozmieszczona, na dłuższą metę jednak nie przeszkadza to w zwiedzaniu. Po wizycie tamże skierowaliśmy swoje kroki do The Hunterian, galerii znajdującej się w budynku University of Glasgow. Jest to najstarsze muzeum w mieście, założone w 1807 roku. Niewielkie rozmiarowo, robi wrażenie eksponatami.

Byliśmy także w Riverside Museum, które skojarzyło mi się z nowoczesnym muzeum techniki i motoryzacji. Miłośników starych samochodów, parowozów i innych tego typu wynalazków odsyłam właśnie tam.

Wejście do wyżej przywołanych miejsc jest darmowe, ale zachęcam Was do wsparcia tych placówek niewielką kwotą. Przy wejściach umieszczone są skarbonki, gdzie można wrzucić pieniążek lub kilka – mnie osobiście rozbroiły sugerowane donacje na skarbonkach, ale nikt nikogo nie rozlicza z tego, czy wrzucił dziesięć funtów, czy pięć pensów.

O atrakcjach turystycznych w Glasgow mogłabym opowiadać godzinami, ale – by Was nie zanudzać – wspomnę o tylko jednym miejscu. O Necropolis. Ten olbrzymi, stary cmentarz stał się miejscem otwartym dla spacerowiczów; co ciekawe, nekropolia jest cały czas czynna, odbywają się na niej pochówki. Zdjęcie jednej z nowszych (o dziwo) kwater znajdziecie poniżej. Polecam spacer chociażby dla przyjrzenia się sztuce sepulkralnej na wyspach, mocno się ona różni od naszej, europejskiej.

Necropolis. #cemetery #szkocja #scotland #cathrynekpodróżuje

A photo posted by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

O żydowskich miejscach i akcentach w szkockim krajobrazie (a także w Glasgow) powstanie osobny wpis. Podobnie, jak o naszych wskazówkach dla podróżujących 😉