Jáchym Topol, „Droga do Bugulmy”

Topol to jeden z tych pisarzy, których nie do końca rozumiem, ale którzy mnie strasznie fascynują.

Pierwszą powieścią Topola, z jaką miałam do czynienia, była Siostra, którą usiłowałam przeczytać w oryginale. Po dwudziestu stronach się poddałam, albowiem nic nie zrozumiałam. Czytanie polskiego przekładu zajęło mi cztery miesiące z przerwami, nie potrafiłam jednak rzucić tego w diabły – chwilami świat wykreowany przez pisarza tak mnie wciągał, że zapominałam o bożym świecie. To samo miałam przy Drodze do Bugulmy (która przy okazji była o wiele prostsza, niż Siostra).

Świat po roku 1989. Europę opanował terroryzm, ustrój kapitalistyczny się nie sprawdza. Praski kat Eman podróżuje wraz z synem-narkomanem oraz umierającym ojcem przez Symberię w poszukiwaniu Bugulmy, która ponoć jest „ostatnim bastionem komunizmu”. Równolegle do ich historii toczy się inna, w której główne role grają Karla oraz Lekarka, pracujące w prosektorium gdzieś na Symberii, preparują tam ciała Symbiraków, by oczekiwały na przyjście Boga.

Z tego, co zauważyłam, Topol w swojej twórczości często nawiązuje do lat dziewięćdziesiątych, do czasów po upadku komunizmu. Pokazuje, że kapitalizm niekoniecznie musi być piękny i różowy. Nie gloryfikuje komunizmu, nie – zauważa, jak wielkim chaosem był upadek reżimu, jak wielu ludzi wtedy się zagubiło w nowej rzeczywistości. Topol opisuje ćpającą młodzież, dorosłych bez pracy, bez większych perspektyw (mimo wszystkich możliwości, które niesie ze sobą nowy ustrój), przesiąkniętych reżimem, ogólnie rzecz ujmując – świat zdegenerowany. W Drodze do Bugulmy przedstawicielami wyżej wymienionych grup są członkowie rodziny kata – on sam bez pracy, jego syn uzależniony od narkotyków, żona porównująca swoje życie z tym, co przeżyła Lekarka, Niemka. Ci ludzie nie mają szans na bycie szczęśliwym, zwłaszcza, że kapitalizm legł w gruzach. Komunizm dawał im stabilizację, odnajdowali się w nim. I mimo, iż Eman z synem starają się do niego wrócić, nie będzie im to dane.

Nie bardzo wiem, co mądrego mogę jeszcze o tym napisać. Może tyle, że Droga do Bugulmy jest o wiele łatwiejsza w odbiorze, niż Siostra czy Anioł, który będzie recenzowany w ramach Miesiąca Tematycznego w kwietniu. I od niej warto zacząć przygodę z Topolem.

Moja ocena: 4,5/6