Ladislav Fuks, „Palacz zwłok”

Moja pierwsza książka Ladislava Fuksa. Recenzja dedykowana jest Monice 😉

O najsłynniejszej powieści wyżej wymienionego autora usłyszałam dopiero na studiach (wcześniej nie miałam do czynienia z czeską literaturą). Do przeczytania zachęciła mnie pani doktor, która prowadziła wykład z wiedzy o literaturze Mianowicie tak zaspoilerowała najważniejsze wydarzenie, że nie mogłam się powstrzymać z oburzenia, dorwałam egzemplarz powieści i parę dni później skończyłam czytać.

Historia zaczyna się w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej. Głównym bohaterem jest niejaki Karel Kopfrkingl – pracownik praskiego krematorium, wzorowy mąż i ojciec dwójki dzieci. Imaginujcie sobie: nie pije, nie pali, nie włóczy się, nie bije rodziny, do prostytutek chodzi rzadko, ślicznie się odnosi do żony i dzieci… Ideał, nie? A nie. Pan Kopfrkingl jest bowiem baaaardzo podatny na ideologię nazistowską, a dorzućmy do tego miłość do wykonywanej pracy i pochodzenie żony… I tak oto możemy zaobserwować narodziny potwora.

Fuks to mój idol. Przyznaję się do tego bez bicia. Przeczytałam prawie wszystkie jego książki i ciągle mi mało. Dużo korzystał z elementów kryminału i mimo, iż kompletnie tego gatunku nie rozumiem, nie potrafiłam się oderwać od żadnej powieści.

W Palaczu zwłok napięcie rośnie powoli. Poznajemy sposób myślenia bohatera, jego otoczenie, rodzinę. Obserwujemy go przy pozornie prozaicznych czynnościach, takich jak przeglądanie albumu o Tybecie, głaskanie kota, chodzenie do pracy; śledzimy jego rozmowy z ludźmi. Powolutku pojawiają się przesłanki, które tworzą rysy na pozornie idealnym trybie życia Kopfrkingla: jego zainteresowanie nazizmem zaczyna przybierać monstrualne rozmiary (i niemieckie pochodzenie staje się chlubą, czymś godnym pochwały). W swoich przemyśleniach na temat otaczającej go rzeczywistości Kopfrkingl robi się ze strony na stronę coraz bardziej przerażający i coraz mniej ludzki. Jego zachowania i działanie prowadzą w końcu do finału, który co wrażliwszym mógłby się śnić po nocach długi, długi czas.

Byłam zauroczona. Styl pisania Fuksa do wyjątkowo prostych nie należy, trzeba czytać ze skupieniem. Ale opłaca się, moi drodzy. Palacz zwłok to powieść ponadczasowa – i chyba dlatego napawa mnie grozą. Ludzie tacy jak Kopfrkingl istnieli i istnieją cały czas, a najgorsze jest to,  że ich na pierwszy rzut oka nie widać…

Słówko o ekranizacji: w latach sześćdziesiątych ktoś wpadł na pomysł, by powieść Fuksa przenieść na ekran. Chwała mu za to! Głównego bohatera zagrał rewelacyjny Rudolf Hrušinský, znany głównie z kreacji Szwejka. Palacza zwłok obejrzałam na pierwszym roku, Dobry wojak Szwejk cały czas czeka na swoją kolej. I mam wrażenie, że podczas seansu będę się czuła dziwnie, albowiem rola Hrušinskiego wryła mi się w pamięć tak, że wzdrygam się na sam widok tego aktora.

Gorąco polecam i książkę, i film (w tej kolejności).